środa, 31 lipca 2013

Rozdział 27

* Dzień po powrocie Harry'ego i Cysi z wakacji *
* Oczami Cysi *
Przechadzaliśmy się po Lodnynie z dziećmi. Weszliśmy do sklepu, ponieważ Ed chciał lizaka.
Kasjerką była moja i Hazzy dobra znajoma . Pogadaliśmy trochę. Trzymałam Ed'a na rękach.
Gdy dostaliśmy to co chcieliśmy zauważyliśmy, że nie ma Darcy.
Zaczęłam jej denerwowo jej szukać z Styles'em. 
Wyszliśmy ze sklepu i zadzwoniłam do Ady i Zayn'a i wytłumaczyłam jej sytuacje. 
Pomogli nam szukać, ale na nic. Zaczęłam wątpić w ogóle, czy ją znajdę.
W końcu zadzwoniłam na policję. Przyjechali i powiedzieli:
- Znalezienie tej małej istotki może nam zająć ok. 4 dni. Chciałbym mieć jej zdjęcie, abym mógł ją rozpoznać.
Podałam mu zdjęcie małej z mojego portfela.
- Yhyymm, dobrze - zadzwonimy jak znajdziemy jakieś ślady, ale proszę opowiedzieć mi co się stało i jak to się stało. - oznajmił.
- No, byliśmy w sklepie i ja z moim mężem się zagadałam z kasjerką no i ... nie wiem po prostu jak już wychodziliśmy już jej nie było. - powiedziałam.
Zaczęłam szlochać.
- Okej, wszystko jasne. Tak jak mówiłem - zadzwonimy jak coś znajdziemy. Proszę być cały czas przy telefonie.
- Dobrze.
Postanowiliśmy, że ja i Harry oraz Ed pojedziemy do domu.
Ed zasnął, a ja skuliłam się na kanapie.
Usiadł obok mnie i przytulił się do mnie.
- Będzie dobrze. - mówił.
- To moja wina, wszystko to jest moja wina. - płakałam i płakałam.
- Nie mów tak. Nie masz 4 oczu żeby wszystko widzieć. Znajdzie się. Wierz, a tak się stanie.
- Dobrze.
Jak zauważyłam Harry także płakał, ale nie tak jak ja.
Przytuliłam się do niego bardziej.

Pobiegłam na górę do mojej sypialni.
Zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Nie mogłam znieść tego, że nie ma jej teraz przy mnie. Że nie śmieje się. Że nie opowiada. Że nie ma jej.
Usiadłam na łóżku, a do pokoju wszedł Harry.
Usiadł obok mnie i powiedział:
- Jesteś silna. Uwierz.
- Nie, nie jestem.

- Jesteś piękną, silną kobietą. Zaraz wrócę.
Wyszedł z pokoju, a ja podeszłam pod szafę. Nie miałam sił na nic. Nie wiedziałam co robić.
Jeśli ona się nie znajdzie ? Zabije się. 

Szybko wzięłam z torebki żyletkę. Miałam już ja przyłożoną do żył. Jeden ruch. Jedna sekunda.
Nagle wszedł Harry. Płakał. Podbiegł do mnie i wywalił żyletkę przez okno.
- Proszę .. nie rób tego ... jeśli to zrobisz ja też .. 

Podeszłam do niego i przytuliłam się.
- Zostanę przy tobie. - powiedziałam.
- Ja też. Nie dotykaj już nigdy tego, proszę. Pomyśl o Ed'zie, o Darcy . 
- Może nie żyć.
- Nie myśl tak. 
- Próbuję.

- Chodź już spać, jest późno. - zaprowadził mnie do łóżka i zasnęłam.
* Rano *
Kolejny dzień bez Darcy.
Siedziałam przy kanapie. Stukałam w ławę. Długo, krótko, krótko, długo.
Ed był u Ady. Nie miałam siły się nim zajmować. Harry rozmawiał przez telefon.
- Mają jeden ślad. - oznajmił gdy skończył.
- Jaki. - spytałam ożywiona.
- Widzieli zza drzew rude włosy. Podobne do Darcy. Nie zdążyli jej złapać.
- Skąd mają pewność, że to ona. - powiedziałam znudzona.
- Nie wiem. 
Wyszłam na dwór o 8:00. Siedziałam na ławce. Byłam w krótkim rękawku i spodenkach. Chodź był marzec padał jeszcze śnieg. To dziwne. Harry wyszedł na dwór.
- Wyjdź. - powiedziałam stanowczym tonem.
- Ale ..
-Powiedziałam wyjdź. Chcę być sama .
Wyszedł zszokowany.
Siedziałam na dworze już dwie godziny. Przemarzłam już do szpiku kości, ale byłam silna.
Poczekałam jeszcze 15 minut, aż w końcu przyszedł loczek z kocem. 
Okrył mnie i zaniósł do domu. Płakałam ile wlezie. 

Zasnęłam na kanapie.
//////////////////////////////////////////////////////////////////
Czekałam na wiadomość od policjantów. Usłyszałam głos w słuchawce.
- Pani Parker ?
- Tak ? - powiedziałam zachrypłym głosem.
- Mamy złą wiadomość.. Pani córka .. nie żyje.
Rzuciłam słuchawkę w kont . Krzyknęłam na cały głos:
- NIE !
Przybiegł Harry i zapytał się co stało.
- Ona .. nie .. żyje ...
Zaczął płakać. 
To było straszne uczucie. Tracisz swoją własną córkę. 

Nie wiedziałam co zrobić.
//////////////////////////////////////////////////////////////////
Obudziłam się z krzykiem.
- Co się stało ? - przybiegł Hazz.
- Śniło mi się, że ... ona .. nie .. żyje.
- To nie prawda, spokojnie. - przytulił się do mnie.
* Dwa dni później *
Policjanci nadal nie dawali żadnych znaków.
Aż bałam się co się stało.
W końcu usłyszałam dzwonek. Stukanie. Długie, krótkie, krótkie, długie.
Odebrałam.
- Pani córka ...
- Tak ?
- żyje.
- Na prawdę ? Gdzie była ?
- Tak, żyję.  Jest już na komisariacie. Proszę przyjechać.
Powiedziałam Harry'emu i pojechaliśmy na komisariat.
Gdy zobaczyłam jej piękną twarz. Rude włosy. Oczy. Czapeczkę. Moje ciało przeszyło falę ogromnej radości. Rozpłakałam się ze szczęścia i podbiegłam do niej. Przytuliłam się do niej. Jej oddech .Uśmiechnęłam się poprzez łzy.
- Mamo, czemu płaczesz? - spytała.
- Kocham cię. - szepnęłam.
- Była w lesie. Bała się. Nie wiemy czego. - oznajmił policjant.
Harry podszedł do niej i ucałował w małe malinowe usta.
- Mamo, mam coś dla ciebie. - wyszeptała Dar.
- Co skarbie ? - podeszłam do niej.
Wyciągnęła ze spodni różę.
- Piękna, dziękuje. - przytuliłam się do niej.
_______________________________________________
Jest i 27 :) Trochę gifowy XD Jutro next. KOMENTUJCIE. // Nandos.

wtorek, 30 lipca 2013

Rozdział 26

* Ranek w Londynie *
* Oczami Niall'a *
- Wujku Niallu, wstawaj.
Obudziła mnie Darcy.
Razem z Adą i Zayn'em ustaliliśmy, że ja zajmę się Darcy, a Adi i Malik Ed'em.
Wstałem leniwie. Ciągnęła mnie za rękę. 
- Popatrz.
Wskazała na ptaka który wleciał przez okno.
- Piękny. - powiedziałem i poszedłem się ubrać.
Zszedłem na dół i popatrzyłem do lodówki.
Zrobię dzisiaj grilla, ale teraz ... hmm .. płatki.
- Darcy ! Jesteś głodna ?
- Troooochę ! 
- Chodź do kuchni.
Zeszła na dół i popatrzyła do lodówki.
- Kanapki ! - oznajmiła.
Zrobiłem jej kanapki. Zjadła je i zaczęła oglądać tv.
Ja także zjadłem dwie miski płatków i pozmywałem.
Marcelina przyszykowała ubrania dla Dar więc wziąłem pierwszy lepszy zestaw i powiedziałem, żeby ubrała go na siebie.
Gdy się ubrała powiedziała, żebym jej rozczesał włosy. Za bardzo nie wiedziałem jak to się robi, ale wziąłem szczotkę i rozczesałem i ułożyłem jej te włosy. Umyła zęby.
Wzięła ze sobą hulajnogę i zaczęła jeździć z nią po mieszkaniu.
Bardzo wolno.
- Haha, chcesz zobaczyć jak to robi wuj Nialler ? - uśmiechnąłem się.
- Tak ! Tak !
- Podaj hulajnogę.
Podała mi ją i ja wsiadłem na nią.
 - Patrz i się ucz.
[[ Jeśli chcesz zobaczyć co zrobił Niall - wejdź w ten link: https://vine.co/v/hAW6arvQ7qd ]]
Zaczęła się śmiać.
Odłożyła hulajnogę.
Fantastycznie się z nią bawi.
* Oczami Cysi*
Rano się obudziliśmy, zjedliśmy i poszliśmy na basen.
Rozłożyłam ręczniki itd. Zaczęłam coś gadać do Hazzy. Stałam obok basenu. Niespodziewanie podszedł do mnie i popchnął do wody.
- Ty idioto ! Jestem w ubraniu! - krzyknęłam oburzona.
Wyszłam z basenu i usiadłam na leżaku.
Harry okrył mnie ręcznikiem i przytulił mnie.
- HAHAHAHA, powinien tak robić częściej.
- Bardzo śmieszne. 
Odwróciłam od niego głowę. 
- No nie fochaj się już..

- Obiecaj, że nigdy już tak nie zrobisz.
- No okej :D
Stanął obok basenu i odwrócił się ode mnie tyłem. Patrzył gdzieś się na morze.
Szybko po cichu popchnęłam go do wody i zaczęłam się śmiać.
Po dłuższej chwili wynurzył się. 
- Osz ty .
Zaczęłam uciekać ile sił w nogach.
Weszłam do toalety.
Zamknęłam się w jednej z kabin.
- Wiem, że tam jesteś. - usłyszałam głos Hazzy.
Uśmiechnęłam się. 
Nagle drzwi kabiny się otworzyły i krzyknęłam.
Wziął mnie na ręce i pobiegł w stronę basenu. Próbował mnie wrzucić do niego, ale mu się nie udało, bo mu zwiałam.
Po chwili złapał mnie i zaciągnął na leżak.
- Muszę przyznać, że .. szybka jesteś.
- Dzięki, a ty " nie sprytny" , hahahahahahhaa. - zaśmiałam się.
Roześmiał się i położył na leżaku, a ja obok niego. Zasnęliśmy .
* Po godzinie *
Obudziłam się zaspanie. Spojrzałam na Harry'ego. Jeszcze spał. Wpadłam na świetny pomysł.
Wzięłam do jakiegoś wiaderka wodę i wylałam na Hazzę.
Obudził się mokry.
-Ty ... odwdzięczę się kiedyś. 
Wziął mnie na barana i wrzucił do basenu. Następnie on wziął dmuchany materac i posadził mnie na nim.
Prowadził mnie po basenie, aż w końcu znudziło mi się to i wyszłam z basenu.
* Oczami Niall'era *
Zacząłem robić grilla.
Dar mi pomagała.
Była " świetnym " kucharzem. 
Zadzwoniłem do Ady, Zayn'a, Lou, Carolin'e, Liam'a żeby przyszli.
Przyszli, a ja nałożyłem na talerze.
Darcy zaczęła bawić się z Ed'em.
Zaczęliśmy myśleć, co będziemy robić, a ja wpadłem na pomysł, żeby pojechać nad jezioro na kilka godzin. Wszyscy się zgodzili. Spakowałem wszystko co potrzebne dla mnie i dla Dar. Reszta powiedziała, że dojadą jak skończą się pakować.
Gdy dojechałem nad jezioro zaparkowałem i wszedłem do domku którego kiedyś wynajęliśmy. Darcy położyła się na łóżku. Zanim się nie oglądnąłem już spała. Za pewnie była zmęczona. Wszyscy dojechali na miejsce. Ja założyłem kąpielówki i jako pierwszy wskoczyłem do basenu.
Następnie Zayn, Lou i Liam. Dziewczyny siedziały w domku i pilnowały dzieci.
Zaczęliśmy robić zawody kto pierwszy przepłynie całe jezioro. Przepłynął go Liam.
Ja zmęczyłem się w połowie drogi.
Wyszliśmy z jeziora i ubraliśmy się. Dziewczyny włączyły radio i zaczęliśmy wszyscy tańczyć. Zrobiliśmy taki sznurek i dwie osoby na zmianę go trzymały. Trzeba było pod nim przechodzić, a ten kto go trzymał zniżał sznurek. Wygrała Ada.
Zaczęliśmy się nudzić i weszliśmy do domku i rozmawialiśmy. Wziąłem na rączki Ed'a i zrobiłem sobie z nim zdjęcie:

Słodki dzidziuś.
* Po krótkim czasie *
Wszyscy wyszli z domku i zaczęli się rozglądać w poszukiwaniu drzewa do ogniska. 
Gdy wróciliśmy nie było w domku Darcy.
Zmroziło mnie. Zaczęliśmy przeszukiwać domek.
Nie było jej. Był tylko Ed. 
- Boże, co my teraz zrobimy ? - pytali wszyscy. 
Postanowiliśmy, że Lou i dziewczyny zostaną w domu, a my pójdziemy szukać jej.
Usłyszałem jakiś krzyk dochodzący na prawo. Poszedłem tam. Rozdzieliliśmy się. Liam poszedł prosto, Zayn w lewo, a ja na prawo. Biegłem ile sił w nogach. W końcu zobaczyłem Dar obok drzewa. Rozejrzałem się czy nie ma tu pułapki i podbiegłem do niej i wziąłem ją na ręce. 
- Darcy, czemu wybiegłaś z domku ?
- To nie ja, jakiś pan mnie wziął.
Obok mnie leżał nożyk.
Wziąłem go do ręki. Po chwili go zobaczyłem.
- Ooo, cześć blondasku.
Nie odzywałem się.
- Chcesz być żywy ? Postaw lalę. - powiedział.
Postawiłem ją ostrożne. Ustawiła się za mną.
- Co chcesz? - spytałem.
- Właściwie .. Niall jestem Matt, pamiętasz?
- Tak. - warknąłem.
Chłopak, który zawsze chciał żeby coś mi się zdarzyło, coś złego.
Zza drzewa wyłonił się Liam. Podszedł do mnie, a Dar poszła za niego.
- Co, masz ochronę ? - zakpił Matt.
- Jeśli chcesz coś mi zrobić, to zrobisz też jej. - wskazał Liam na Darcy.
Dar płakała. Bała się.
Zauważyłem, że Li ma w spodniach pistolet. 
Niespodziewanie wyciągnął go.
Strzelił w powietrze.
- Chcesz jeszcze żyć ? Ulatniaj się, albo już nie żyjesz. - powiedział Payne.
Matt zaczął się powoli cofać, aż w końcu nie było go widać wśród drzew. 
Li strzelił w dziurę w którą schował się Matt.
Wracaliśmy w stronę domku. Darcy przytulała się do mnie. Doszliśmy do domku. Zayn już siedział przy jeziorze. 
- Skąd masz pistolet? - zapytałem.
- Leżał se. - odpowiedział.
Daliśmy znak Malik'owi, że wszystko ok..
Weszliśmy do domku i powiedzieliśmy wszystko dziewczyną co się stało. Postanowiliśmy, że wrócimy do domów.
Wszedłem do domu z Darcy. Caroline pojechała do swojego domu. 
Była 21:00.
Zjadłem kanapkę i poszedłem spać.
Po chwili do mojego pokoju weszła Darcy.
- Mogę dzisiaj z tobą spać? - spytała.
- Okej, chodź tu. 
Weszła pod kołdrę i zasnęła łącznie ze mną.
___________________________________
Bardzo krótki rozdzialik, ale dzisiaj wróciłam o 21:00 do domu. Od 10 byłam na zakupach, a o 18 pojechałam do kuzyna. Przepraszam. KOMENTUJCIE ! :) // Nandos.

poniedziałek, 29 lipca 2013

Rozdział 25

Od rana w domu Styles'ów był hałas. Był ranek i zegar wybijał godzinę 10:00.
Harry i Cysia byli spakowani już na swój urlop. Ada i Zayn przyjechali zająć się dziećmi.
* Oczami Cysi *
Pocałowałam w policzek Ed'a i Darcy ( co również zrobił Hazz ) i wyszliśmy z domu.
Zaczęliśmy jechać na lotnisko.
* Po locie samolotem *
Wyszliśmy z areoplanu i poszliśmy po bagaże. 
Wsiedliśmy do taksówki i podjechaliśmy pod hotel. 
Opadłam na łóżko z Harry'm.
Zaczęłam rozpakowywać rzeczy. Wyciągnęłam tylko kąpielówki, krem itd.
- Idziemy na plażę ? - zapytałam.
- Tak :)
Ubrałam się w strój, co też uczynił Harry i wzięłam torbę na ramię. Wyszliśmy z pokoju. Harry wziął mnie na ręce i weszliśmy na plażę.
Rozłożyliśmy ręczniki i weszliśmy do wody.
- Harry, pamiętasz jak 5 lat temu pocałowaliśmy się w wodzie ? - spytałam.
- Tak, poproszę o powtórzenie. :)
Zanurkowaliśmy.

Wynurzyliśmy się i roześmialiśmy się.
Pobiegliśmy na ręczniki.
Zaczęliśmy odpoczywać rozmawiając.
* Wieczór *
- Co powiesz na dyskotekę ? - zaczął Hazz a kolacji.
- No okej, ale nie zrób mi tak jak było 5 lat temu !
- To było dawno .. po za tym jesteś moją żoną i masz ze mną dzieci. Jak mógłbym to zrobić swojej żonie ?
- Też prawda .
Gdy zjedliśmy poszliśmy do swojego pokoju.
Przebrałam się w to:

Harry także się przebrał. Wyszliśmy z pokoju prosto na imprezę.
Zaczęliśmy tańczyć do szybkiej muzyki.
Następnie trochę zwolniliśmy 
Harry na chwilkę wyszedł do toalety. Zaczęłam łazić po lokalu. Ktoś złapał mnie za ramię i zakrył mi oczy. Pomyślałam, że to Harry, ale zwątpiłam po kilku sekundach, ponieważ ten ktoś dał mi worek na twarz.
Krzyczałam i wyrywałam się, ale on był za silny.
- HARRY !! PROSZĘ, POMOCY !!!
W końcu zobaczyłam coś na oczy. 
Byłam przed okropnym budynkiem.
Zobaczyłam rudą dziewczynę i faceta.
- I jak, mała. Dobrze się bawisz z Harry'm Styles'em ?
Zaniemówiłam.
- Twój kochaś już ci nie pomoże. Pogadamy trochę. - powiedział chłopak.
Byłam przywiązana do drzewa.  Przede mną było ognisko.
Mieli nóż. Już po mnie.
- No, no .. dobrze się bawisz ?
Bałam się coś powiedzieć lub zrobić. 
Gadali jeszcze różne teksty tego typu.
Nagle usłyszałam jakieś szmery za domem.
- Poczekaj, mała. Nie ruszaj się.
Gdy poszli ja zauważyłam gwóźdź wbity w drzewo. Wpadłam na genialny pomysł.
Próbowałam odciąć sznurek. Nie było tak łatwo, ale udało mi się. Spojrzałam na tył domu. Powoli zbliżali się do mnie. Uciekłam szybko . Próbowałam znaleźć lokal.
Biegłam ile sił w nogach.
Usłyszałam krzyk:
- KURWA, UCIEKŁA !
W końcu znalazłam.

Wbiegłam do niego. Nie było w nim Harry'ego. Wykręciłam numer Hazzy.
- Harry ? - zapytałam zapłakana.
- Cysia, kochanie, gdzie jesteś ?
- W lokalu. - zaszlochałam.
- Już idę.
Usiadłam na jakiejś kanapie . Zaczęłam płakać. Zauważyłam, że dwie postacie, które są strasznie podobne do tej dziewczyny i faceta weszły do lokalu i zaczęły się rozglądać.
Uciekłam do toalety dla dziewczyn. Weszłam do kabiny i zamknęłam się w niej na klucz.
Rozglądałam się nie pewnie. Usłyszałam jak ktoś wchodzi. Słyszałam głosy.
- Może jest gdzieś tutaj ?
- Zobaczymy.
Zatkałam sobie usta ręką. Po cichu stanęłam na desce klozetowej i schyliłam się.
Po chwili usłyszałam :
- Spierdoliła gdzieś.
Wyszli. 
Ja 5 minut później także.
Płakałam i płakałam.
Zobaczyłam Harry'ego . Pobiegłam w jego stronę.
Przytuliłam się do niego.

-Chodźmy do pokoju, a wszystko mi wytłumaczysz. - powiedział.
Poszliśmy do hotelu. Wytłumaczyła mu wszystko.
- To nigdy się już nie powtórzy. - szepnął.
* Następny dzień *
* Oczami Hazzy *
Próbowałem robić wszystko, by Cysia zapomniała o wczorajszym wieczorze.
Postanowiłem, że pójdziemy na miasto.
Oglądaliśmy stragany z różnymi rzeczami.
Kupiłem jej balon z napisem " Harry" w kształcie serca.
Ucieszyła się bardzo.
Po około godzinie miałem dla niej niespodziankę.
Weszliśmy do specjalnego sklepu z breloczkami Zamówiłem breloczki już wcześniej.
Wyglądał tak: 
Mój był klucz, a Cysi serduszko.
Ucieszyła się. 
* Oczami Cysi *
Breloczek był przepiękny.
Ucieszyłam się ogromnie. Poszliśmy w kierunku plaży. Niespodziewanie Harry wrzucił mnie do morza. 
Śmialiśmy się. Gdy wyszłam wziął mnie na barana i pobiegł ze mną po lody.
[[ Bez skojarzeń, zboczeńu :D ]]
Kupił mi truskawko-miętowego, a sam sobie kupił czekalodo-waniliowego.
Wróciliśmy do hotelu. 
- Co powiesz na wspólną kąpiel :D ? - zaproponował Harry.
- W kąpielówkach. - dokończyłam.
- Okej. Przygotuję. Przebrałam się w strój kąpielowy. Gdy weszłam do łazienki wanna była udekorowana dookoła świeczkami, płatkami róż i pianą.
Wszedł Harry i wciągnął mnie do wanny. Bawiliśmy się pianą. Zrobiłam z loczka Świętego Mikołaja, a on ze mnie kotka.
Świetnie się bawiliśmy.
Wyszliśmy i położyliśmy się na łóżku. 

Harry objął mnie ramieniem i zasnęłam.
______________________________________________
Rozdział 25 :) Jutro next. KOMENTUJCIE ! // Nandos.

niedziela, 28 lipca 2013

Rozdział 24

wielki pająk ! Pewnie się ukrył przed sprzątaczką.
Pobiegłam do niego na dół.
- Harry, w pokoju Darcy jest wielki pająk .
- Już pędzę.
Dar siedziała na dworze. 
Po chwili przyszedł z nim w ręce i wyrzucił do kosza.
- Haha, ty mój superman'ie. - zaśmiałam się.

* Następny dzień, rano *
Zerwałam się z łóżka. Jak słyszałam Harry był u Darcy. Spojrzałam do pokoju. Bawił się z nią. Słodkie. Szybko powiesiłam w salonie i na dworze balony i inne bzdety.
Pobiegłam na górę i powiesiłam je także w pokoju Darcy.
Usiadłam obok moich skarbów i Harry zaczął:
- Mam dla ciebie niespodziankę. Po twoich urodzinach czyli 21 marca jedziemy na Hawaje :)
- No dobrze, ale z dziećmi ?
- Właśnie nie. Tylko my we dwoje na 10 dni. Dziećmi zajmie się Ada, Zayn, Liam i Nialler.
- No zgadzam się. Chłopcy i dziewczyny przyjdą o 15:00.
- Okej.
- Aha, a twoje urodziny spędzisz na imprezie gdzie będą również inne sławne gwiazdy takie jak Adele czy Lana Dey Rey.
Przytuliłam się do niego.
- Dzieci zostaną ze sprawdzoną opiekunką. - oznajmił. - Aha i po tym naszym urlopie jedziemy z dziećmi nad jezioro. Jest tam przepięknie. 
- Czemu ja mam takie szczęście ?
- Nie wiem, muszę rozpieszczać moją żonę.
- Dziwnie to brzmi. Harry Styles jest żonaty. Zawsze byłeś kobiecarzem.
- Ty jesteś tą jedyną.
* Godzina 14:00 *
Harry przed chwilą wrócił z tortem i wsadził go do lodówki.
Darcy była już w stroju księżniczki. Przy stole było 8 krzeseł w salonie dla nas, a dla dzieci  u Dar w pokoju. Talerzyki itd. były już rozłożone jak i przekąski.
Harry był już przebrany. Ed był w stroju pirata. A ja byłam w tym:

I w warkoczu.
* Gdy przyszli wszystkie dzieci i zespół *
Odśpiewaliśmy Happy Birthday ukroiłam tort. 
Wszystkie dzieciaki porozdawały prezenty. Ada i Zayn kupili jej domek dla lalek, Liam bajkę '' Toy Story " na DVD, Lou wielkiego misia, a Niall z Caroline zabawkową kuchnie i bukiet cukierków. Wreszcie przyszedł czas na nasz wspólny prezent. Harry wyszedł na dwór i wrócił z pieskiem. Wyglądał tak:

Miał już wszystko kupione, sekretnie. 
- Będzie nazywać się Boo ! - krzyknęła Darcy.
Zawsze chciała takiego pieska. Odłożyłam go na posłaniu. 
Dzieci pobiegły na górę się bawić. 
Niall zjadł resztę tortu, bo już nikt nie chciał.
Wpadliśmy na pomysł.
Nialler wszedł do pokoju dzieci. Właśnie tańczyły i grała muzyka.
Wyglądał tak:
http://www.youtube.com/watch?v=vcbPOvSI4oY [[ włącz koniecznie ! ]]
Wybiegł gdy skończył.
Roześmialiśmy się i zaczęliśmy rozmawiać.
* Dzień urodzin Cysi, godzina 14:30 *
Przygotowywałam się do moich urodzin, które miały się zacząć o 15:00. 
Byłam w tym:

Harry był w garniturze.
Opiekunka przyszła, pożegnaliśmy się, a my wyszliśmy.
Podjechaliśmy pod wielki szklany budynek.
Weszliśmy do niego. Podeszliśmy pod wielkie drzwi i otworzyliśmy drzwi. Nikogo tam nie było. Cisza. Po chwili wszyscy wyskoczyli ze swoich kryjówek i krzyknęli:
- Happy Birthday !
Poznałam 1D, Carolina i Adę. Zauważyłam także Lan'ę Dey Rey, Adele, Justin'a Bieber'a, Selenę Gomez i Demi Lovato.
Z wszystkimi gwiazdami się poznałam i dały mi prezenty. Niall, Lou, Zayn, Liam, Ada i Caroline także mi dali.
Harry dał mi kwiaty, jakąś paczkę i coś w pudełeczku. Oraz dał mi całusa.

Wszyscy klaskali.
Niall spakował wszystkie prezenty do naszego auta i wrócił.
Zaczęłam tańczyć z Harry'm.
* Kilka godzin później *
Wszyscy byli pijani, ale ja i Hazz nie.
Wyszłam na balkon, a za mną pociągnął się Justin Bieber.
- Hej Justin. - powitałam go.
- Cześć.
Zaczął się do mnie przybliżać jakby chciał mnie pocałować. Odepchnęłam go.
- No wiem, że tego chcesz mała.
- Justin, spierdalaj.
Odbiegłam od niego i poszłam do Harry'ego nic mu nie mówiąc.
Gdy impreza się zakończyła pojechałam do domu z Hazzą. Imprezę uważam za udaną.
Dzieci ucieszyły się na mój widok. Prezenty wszystkie rozpakowałam oprócz Hazzy. 
Były wspaniałe. Gdy rozpakowałam je ujrzałam w jednym iPada :

Kolczyki:

I czekoladki.
- Harry, nie trzeba było kupować iPada :)
- Trzeba trzeba.
- Wiesz jak ja kocham gofry, dziękuje. Kocham cie tak mocno, że nie wyobrażasz sobie jak.
Uśmiechnął się.
- Ja ciebie jeszcze bardziej, kochanie.

_____________________________________________
Rozdział 24 :) Jutro next. KOMENTUJCIE ! // Nandos.

sobota, 27 lipca 2013

Rozdział 23

Pan Styles .
Ucieszyłam się strasznie i przytuliłam do Hazzy.
Zadzwoniłam do Zayn'a.
- Zayn, ojcem jest Harry.
- Cieszę cię :) Ja kończę, pa.
Rozłączył się i przytuliłam się jeszcze raz do Harry'ego.
Nasza córeczka urodziła się 17 Marca. 
Piękna data.
* 5 lat później *
Nasze życie było przepiękne. Darcy już miała 5 lat. Pojutrze obchodzi swoje szóste, a ja mam urodziny 20 Marca.
Dwa lata temu postanowiłam z Harry'm, że będziemy mieć jeszcze jedno dziecko. Urodził się nam synek, Ed. Na razie miał roczek. Urodził się 28 Czerwca. Darcy odziedziczyła włosy po mnie.
 
Natomiast Ed wyglądał na razie tak:

Zayn i Ada wrócili do siebie i byli narzeczeni, a Caroline i Niall byli żonaci.
Lou i Liam nadal nikogo nie mają. Czekają na tą " jedyną ". Ada i Lou upodobali sobie Ed'a, a Caroline i Nialler upodobali sobie Darcy.
Pokój córki wyglądał tak:

Siedziałam teraz na kanapie, a Dar na moich kolanach. Harry robił obiad.
Ed spał.
- Mamusiu, mogę zrobić z tatą obiad ? Plooooosę :)
- Tak, skarbie.
Darcy pobiegła do Harry'ego przygotowującego tortilly. 
Gdy Hazz przygotował wszystko i podał do stołu. Usiadłam przy stole i zaczęłam karmić Darcy.
- Leci samolocik ... bzzz .. !
Zjadła swoją tortille, a wtedy gdy ja ją karmiłam Harry jadł. Wziął Darcy na dwór.
Ja zjadłam swoją i pozmywałam.
Poszłam do Ed'a, który właśnie się obudził.
- Kto się obudził ? Mały Ed :) Dzień dobry !. - ubrałam go i wyszłam z nim na dwór. 
Harry wziął synka na rączki i poszedł z nim do piaskownicy.
Ja poszłam z Darcy do jej pokoju bo mnie gdzieś zaprowadziła.
- Darcy, masz jakieś koleżanki w przedszkolu ?
- Tak, i to dużo. 
- Znasz ich imiona ? 
- Taak. Veronika, Anne ...
- Czekaj, czekaj.
Wyciągnęłam z szafeczki długopis i karteczkę. 
- No , mów.
- Veronika, Anne, Kristen, Bella, Emma.  Mam jeszcze dużo, ale te są najfajniejsze !
- Okej.
Zadzwoniłam do Ady i powiedziałam, żeby przyszła.
Przyszła Adi i usiadła z Darcy na kanapie oglądając bajki.
- Ada, ja idę robić zaproszenia.
Pobiegłam na górę i zaczęłam robić 5 zaproszeń. Zajęło mi to 30 minut. Przyjęcie miało się odbyć w domu o godzinie 16:00.
Zawołałam Dar. 
- Darcy, jutro w przedszkolu rozdasz zaproszenia na urodziny. Nie zapomnij. - wytłumaczyłam jej.
- Dobrze.
Schowała zaproszenia do torby.
* Oczami Hazzy *
Pomyślałem, że nauczę Ed'a mówić tata.
- Powiedź tata. 
- Ma-ma.
- Powiedź tata. - powtórzyłem.
- Ma-ma.
- Powiedź tata !!
- Ma-ma.
- No kurwa.
- Kur-wa.
- Ed, kto cię tego nauczył ? - usłyszałem głos Marceliny.
- Ta-ta.

- Harry! Co ty robisz? Nie ucz takich słów Ed'a.
- Ale.. już nic.
* Wieczorem, godzina 21:00, oczami Cysi *
Harry i ja siedzieliśmy na kanapie. Usypiałam Ed'a. 
Darcy już spała. Gdy położyłam go do łóżeczka wróciłam do Hazzy.
Usiadłam na kanapie i wtuliłam się obok niego.
- Kocham cię wiesz ? - powiedziałam.
- Wiem o tym doskonale, ja ciebie też, a nawet bardziej :)
Wstałam i zapytałam go:
- Idziemy spać ?
- Okej, ale zanim to zrobimy to ..

Uśmiechnęłam się i poszłam na górę. Zasnęłam wtulona w Harry'ego.
* Rano *
- Mamo, mamo zaraz idziemy do przedszkola. !
Obudziłam się obok Hazzy. Spojrzałam na zegarek - była 8:00. Za godzinę odwożę Darcy.
Wstałam i spojrzałam na Harry'ego.

- Okej, śpij jeszcze. Jak Ed zawoła to przyjdź po niego, zrób mu śniadanie. Ja idę ją odwieźć. 
Zamknął oczy i uśmiechnął się.
Poszłam ubrać Darcy w ogrodniczkę, trampki, koszulkę i malinowy sweterek. Zrobiłam jej koczka.
- Pamiętaj, rozdaj zaproszenia.
- Okej :) 
Pocałowałam ją w nosek i poszłam się ubrać. Wybrałam to:

I uczesałam się w warkocza oraz pomalowałam się.
Zaczęłam robić małej śniadanie.
Podałam jej do stołu, a ona tylko czekała.
Zrobiłam jej drugie śniadanie i włożyłam do plecaka. 
Spojrzałam na zegar, który wskazywał na 8:45.
Pozmywałam i pojechałam z nią do przedszkola. 
Zwróciłam się do pani:
- Niech pani przypilnuje żeby zjadła śniadanko i rozdała zaproszenia, dobrze?
- Nie ma problemu, do widzenia !
Pojechałam do domu. Harry już dawał jeść Ed'owi.
Usiadłam obok nich.
- To są dla ciebie kanapki, a ja już zjadłem.
Wskazał na talerzyk dwóch kanapek obok jego ręki. Zjadłam go i Harry powiedział:
- Mam dzisiaj sesję zdjęciową. 
- Zajmę się małym, kiedy wrócisz ?
- O 15:00. Odbiorę Darcy.
- Okej, jak mógłbyś to pojedź do sklepu po drodze i zamów tort z księżniczkami. Jeszcze balony i inne takie rzeczy.
- Dobra.
Wzięłam Ed'a na rączki i go przebrałam. Następnie pozmywałam. 
Usiadłam na kanapie, a Ed zaczął coś bazgrać na kartce w krzesełku.
- To pa. - pożegnał mnie.
- Pa.

Podszedł do Ed'a i przytulił go.
Następnie wyszedł machając do mnie.
Zaraz przyjdzie sprzątaczka. Właśnie kiedy to powiedziałam sobie w myślach . Posprzątała cały dom i podwórko.
- Do widzenia ! - pożegnałam ją.
* 6 godzin później*
Ugotowałam obiad i podałam do stołu. Ed spał, ale za pewnie zaraz się obudzi.
Przyszli Hazz i Darcy. Przywitałam się z nimi. 
- Tort zamówiony, a tu masz te rzeczy.
- Okej. Ja już zjadłam, macie nałożone. 
Poszłam na górę z plecakiem Darcy zobaczyć do Ed'a. Spał smaczne. Czyli nie zapowiada się na to, żeby się teraz obudził.
Poszłam do pokoju Darcy. Odłożyłam jej plecaczek obok biurka i otworzyłam go. Nie było już zaproszeń więc je rozdała. Wzięłam także śniadanie. Było puste. Nagle zauważyłam coś ruszającego się w kącie. Krzyknęłam . To był ...
____________________________________
Jest i 23 :) Dedykowany dla Dorotki Puzio !  Jutro next. KOMENTUJCIE ! // Nandos.

Rozdział 22

*4 miesiące później, dzień porodu *
Siedziałam na kanapie, a Harry był koło mnie. Rozmyślałam o tym jak mu to powiem. To nie takie łatwe.
Była godzina 12:00. Nagle poczułam lekki skurcz w brzuchu.
- Harry, chyba się zaczyna. 
Pojechaliśmy do szpitala. Rzeczywiście, skurcze były coraz mocniejsze.
Zabrali mnie na salę. Harry siedział tuż obok mnie. Miałam przed sobą zasłonkę. Nie wiedziałam co się tam dzieje, ale rodziłam naturalnie. Lekarze stali obok mnie jak by co. 
Po długim pchaniu lekarze wyciągnęli dziecko.
Powiedzieli:
- Gratuluję pięknej dziewczynki. 
Harry płakał, ja też. Wzięłam ją na rączki i popatrzyłam na nią. Była przepiękna.
Następnie Hazz ją wziął na rączki.
Założyłam na siebie piżamę i usiadłam na łóżku. 
- Pani może wyjść za 3 godziny. Córeczce musimy jeszcze coś zrobić ;)
- Okej, jasne.
Zabrali Darcy z sali.
Po chwili zaczęły mi lecieć łzy. Nie szczęścia, a smutku. 
- Harry .. - zaczęłam trudną rozmowę. - Gdy ja byłam wtedy z wami we Włoszech to gdy byłam u Ady i Zayn'a, Adi wyszła i Zayn dał mi taki płyn po którym zasnęłam. Malik mi to powiedział później w twoim i reszty chłopaków w domu. No i zasnęłam, to nie moja wina, ja nie wiedziałam i wiesz co zrobił mi ..
- Nie, nie ...- nie mógł uwierzyć.
- Harry, ja nie wiedziałam ..
Wybiegłam ze szpitala.
* Oczami Hazzy *
Gdy mi to powiedziała, nie mogłem uwierzyć. Teraz to może być moje lub Zayn'a dziecko. Wszyscy czekali przed szpitalem. Czemu mi nie powiedziała ? Umm .. to Zayn'a wina.
Zadzwoniłem do niego. Przyszedł z nim Niall.
- CO TY JEJ ZROBIŁEŚ?
- Już się dowiedziałeś.
Zaczęliśmy bójkę. Nialler nas powstrzymał. Na szczęście nie miałem żadnych obrażeń. Tylko Zayn miał podbite oko. 
- Chłopacy, Cysia  skoczyła z mostu. Lou z nią jest i zaraz zadzwoni po karetkę. Pobiegłem do recepcji i zapytałem się, która karetka zaraz jedzie. Pani odpowiedziała, że ta z numerem 8. 
Pobiegłem na parking dla karetek i wszedłem w ostatniej chwili do tej z numerem 8. Wytłumaczyłem chłopakom w karetce co się dzieje. Pojechaliśmy pod most.
* Oczami Zayn'a *
Wtedy gdy Hazz wyszedł wbiegła do sali Ada. Wytłumaczyłem jej co zrobiłem Cysi wtedy na wakacjach.
- TY GNOJU !! JAK MOGŁEŚ ? Z NAMI KONIEC !
Wybiegła z sali i zaczęła płakać.
To co zrobiłem tylko pogorszyło sprawę.
Nie mogę sobie tego wybaczyć.
* Oczami Cysi *
Szłam opustoszałymi drogami.  Nie miałam po co żyć. Dowiedział się. Dowiedział, że to może być dziecko Zayn'a lub jego. Nie zdążyli zrobić testu na ojcowsko. Od razu wyszłam ze szpitala gdy się o tym dowiedział . Szłam w stronę mostu. Wiatr wiał jak oszalały. Idealny dzień, by się zabić. Gdy byłam już przy moście - usiadłam przy nim i szepnęłam:
- To nie moja wina, ale Harry mnie pewnie znienawidził. 
Na końcu ulicy szedł Lou. Muszę szybko to zrobić. Rzuciłam się w otchłań. Nagle poczułam zimną wodę. Po chwili zatapiałam się głębiej i głębiej ...

* Oczami Lou *
Wybiegłem za Marceliną. Szła w stronę mostu. Ciekawe dlaczego ? Ale i tak za nią poszedłem.
Zadzwoniłem do Niall'a co i jak.
Pobiegłem za nią, ale ona wskoczyła do rzeki.
Zadzwoniłem po pogotowie. Cały czas patrzyłem co się z nią dzieje. Jak zauważyłem jakiś rybak ją wyciągnął. Była nieprzytomna. Nagle przyjechała karetka. Opowiedziałem im co sie stało. Pobiegli w dół. Z karetki wyszedł Harry.
- Harry ..?
- Długa historia, stary. Dzięki, że za nią pobiegłeś.
Także razem ze mną pobiegliśmy w dół.
Lekarze zanieśli Marcelinę do karetki. Pojechałem razem z nimi.
* Oczami Hazzy *
Gdy dojechaliśmy do szpitala zaniosłem ją do sali. Położyłem ją na łóżku. To nie była jej wina. Lekarze robili coś tam z nią, a ja powiedziałem wszystko reszcie która siedziała na korytarzu.
Postanowiłem z Zayn'em, że teraz zrobimy test na ojcowsko. Pielęgniarka podała nam takie coś, gdzie mieliśmy napluć. 
- Wyniki będą jutro rano. Listonosz przywiezie je do twojego domu Zayn i także do twojego Harry.
Poszedłem do Cysi. Leżała na łóżku . Miała kilka siniaków, ale nie takich dużych. Lekarze powiedzieli:
- Spadła z mostu. Ma tylko kilka drobnych siniaków. Obudzi się za dwie godziny, proszę czekać.
- Dobra, Lou, Niall, Liam, Ada i ty .. Zayn możecie jechać do domów.
Po chwili wszyscy poszli prócz Ady:
- Harry, ja zerwałam z Zayn'em. Już z nami koniec. Może masz klucze do mojego domu ? Ostatnio je miała Cysia. 
Wyciągnąłem z torebki Cysi klucze.
- Masz. 
- Harry .. to nie jej wina. Nie obwiniaj jej, ani siebie. - powiedziała i poszła.
Zasnąłem na kanapie w sali Marceliny.
* 2 godziny później *
Jak mówili lekarze Cysia obudziła się. Usiadłem obok Cysi. 
- Harry, wybaczysz mi ?
- Jeśli będzie to dziecko Zayn'a, to się zastanowię, jeśli moje to oczywiście, że tak. 
- Harry, ja nie wiedziałam.
- To nie twoja wina, ale dlaczego mi nie powiedziałaś ?
- No bo się bałam, że mnie opuścisz :(
-  Nigdy bym cie nie opuścił. Jak się czujesz ?
- Dobrze. Możemy już wychodzić ? 
- Poczekaj.
Gdy wstałem do sali wszedł lekarz i oznajmił:
- Może już pani wyjść ze szpitala wraz z córeczką.
* Oczami Cysi *
Ubrałam się w to:

Uczesałam się w warkocza.
Wzięłam Darcy na ręce. Wcześniej wzięłam ze sobą fotelik, pampersa, smoczka, ubranie.
Ubrałam Dar, wsadziłam do fotelika. Harry wziął fotelik, a ja torbę.
Pojechaliśmy do wspólnego domu. Wypakowałam torbę i wzięłam Darcy na ręce.
Harry zrobił mi z nią zdjęcie, a następnie ja mu.

Wstawił je na Twittera z opisem:
Moja najukochańsza córeczka :) I żona. xx 
Pocałowaliśmy się pierwszy raz od kilku godzin.
Wzięłam Darcy na ręce i zaczęłam ją karmić piersią. 
Harry w tym czasie przyniósł jej zabawki, a ja skończyłam.
Była bardzo grzeczna i nie płakała. 
Po chwili wszyscy nasi znajomi ( Niall, Lou, Ada, Zayn, Liam i Caroline ) weszli do naszego domu zobaczyć małą.
Zrobili sobie zdjęcia i pogadaliśmy .
* Następnego dnia *
Obudził mnie Hazz. 
- Mała jeszcze śpi. Przysłali nam wiadomość, kto jest ojcem. Nie mogłem dłużej czekać i musiałem obudzić cie. 
Rozłożyliśmy kopertę i przeczytaliśmy równocześnie:
- Badanie wynosi, że ojcem jest pan ...

__________________________
Jest i 22 :) Dzisiaj jeszcze next. KOMENTUJCIE ! // Nandos.

piątek, 26 lipca 2013

Rozdział 21

Po kolei przychodzili goście i wręczali nam prezenty. Nie będę opisywać tu wszystkich, ale były wspaniałe. Po chwili Harry wyrwał mnie do tańca. Zatańczyliśmy wolnego. Następnie zatańczyłam z chłopakami i Adrianem.
Następnie Hazz wziął mnie na słówko i powiedział:
- Na noc poślubną zabieram cię do Paryża. Wyjeżdżamy dziś, mam wolne :)
- Harry, dziękuje .. nie wiem co mam powiedzieć. - uśmiechnęłam się do niego .
Wróciliśmy do reszty. Czekał na nas jeszcze ślub cywilny. Podpisaliśmy papiery.
 Po chwili poznałam mamę i ojczyma Harry'ego. Byli przemili .
Pojechaliśmy do lokalu. Gdy już wszyscy dojechaliśmy pokroiłam tort z Hazzą.

Kelnerzy roznosili go wszystkim.
Niall zjadł z 5 kawałków.
Zayn otworzył pierwszy szampan. Kelnerzy otworzyli pozostałe i ponalewali innym.
Wszyscy już zjedli i zaczęła się impreza. 
* Gdy zakończył się ślub, Harry i Cysia spakowani i są już w Paryżu w hotelu*
- Ten hotel jest bajeczny ! -powiedziałam.
- Kochanie, chodźmy spać.
Położyliśmy się i zasnęliśmy 
* RANEK *
Obudziłam się i spojrzałam na zegar - była 11:00. Nie było Harry'ego obok mnie. Usiadłam na łóżku i nagle przyszedł.
- Śniadanie do łóżka.
- Dziękuje.
Położył tacę na moich kolanach.
Na niej były tosty, sok pomarańczowy.
- Ja już zjadłem - oznajmił.
Zjadłam wszystko i ubrałam się w to:

Zrobiłam lekki makijaż i uczesałam w luźnego koka.
Popatrzyłam na Hazzę. Wyszliśmy z hotelu. Byliśmy tuż pod wierzą Eiffl'ą.
Zrobiliśmy sobie zdjęcie:

Zaczęliśmy spacerować. Poszliśmy do kawiarenki. Spróbowałam żabich udek. Nie były aż takie złe.
Postanowiłam, że przefarbuję włosy. Poszliśmy do najlepszej fryzjerki w Paryżu.
Przefarbowałam się na brąz.

( nie zwracaj uwagi na babę, ale na włosy :D )
Zobaczyłam piękną wystawę maskotek.
Odwróciłam się i za mną stał Harry z gitarą.
Grał " Little Things ".
Śpiewał do tego wszystkie zwrotki.
Gdy skończył podbiegłam do niego i pocałowałam.
Usiedliśmy nad jeziorem i rozmawialiśmy.

- Zaśpiewaj coś :) - powiedział.
- No dobrze.
Zaśpiewałam " Kiss you".
- Pięknie śpiewasz. - oznajmił.
- Dziękuje.
[[ Chcesz się dowiedzieć jak śpiewała Cysia ? Włącz to:
http://www.youtube.com/watch?v=vElgEkyi1Ng ]]
- Powinnaś iść do X Factora. - zaśmiał się.
- Nie .. to nie dla mnie :)
* Nazajutrz *
Wybraliśmy się do Disney Land'u.
Było tam cudownie. Najbardziej podobało mi się w zamku. Słodkie także były te maskotki.
Później popłynęliśmy sobie promem. Harry jest cudowny. Nasza córeczka także.
Moje życie jest jak z bajeczki. Marzyłam, żeby mieć z nim zdjęcie, a mam córkę.
Powiedziałam o tym Hazzie.
- Marzenia się spełniają kotku :)
- Co teraz robimy ?
- Odpoczywamy.
Gdy odpoczeliśmy kupiliśmy wino.
Z winem wieczorem poszliśmy do restauracji. Zjedliśmy tam i wypiliśmy wino, było wyśmienite.
- Jak przyjedziemy do domu - mam dla ciebie niespodziankę. - oznajmił.
- Uuu .. zawsze masz dla mnie niespodzianki, ale ja dla ciebie nie mam. - posmutniałam.
- Jesteś moją żoną, ja o ciebie dbam.
- Tak, ale poczekaj. Zawiąż sobie oczy chustką, wrócę za 15 minut.
- Dobrze.
Niedaleko był sklep z zegarkami.
Kupiłam najładniejszy.
Podleciałam do Hazzy i zawiązałam mu go na ręce.
- Odwiąż. - powiedziałam.
Odwiązał i zobaczył na ręce zegarek.
- Piękny, dziękuje :) 
- Nie ma za co.
* Po podróży poślubnej w domu Cysi *
- Pięknie było w Paryżu.- oznajmiłam.
- Prawda ,ale teraz chodźmy. Mam dla ciebie w końcu niespodziankę.
Zawiązał mi oczy chustką.
Poprowadził mnie do samochodu. Rozwiązał mi ją.
Moim oczom ukazała się droga w okół drzew i kwiatów.
Za mną były inne domy, ale ta dróżka była ostatnia. Doszliśmy do końca drogi i zauważyłam piękny dom z basenem.
Miał numer 67, znajdował się na ulicy: Vallaper.
Otworzył drzwi i oczom mi się ukazał piękny salon i kuchnią. Miał wejście na taras. Za oknem była huśtawka, piaskownica ( itd.) i basen.
Weszłam do drzwi i tam była śliczna łazienka.
Weszłam na górę. Była tam kolejna łazienka, sauna, sypialnia i dwojga drzwi. Otworzyłam pierwsze i zobaczyłam pokoik dla dziecka. Był pięknie umeblowany dla dziewczynki. 
Miał kołyskę i rzeczy które kupiliśmy.
- Harry ..
- To jest nasz nowy dom !

- Nie wiem co powiedzieć. - przytuliłam się do niego. 
- Ubranka są już w szafie, wszystko co potrzebne do kuchni mamy :) .
Weszłam do następnego pokoju. Był on dla chłopca.
- Harry, nie mamy drugiego dziecka, a w dodatku chłopca.
- Ale będziemy mieć..
- Zobaczymy ;) Ale, kiedy do wszystko zrobiłeś ?
- Aaa.. tajemnica :) Zaraz tu przyjedzie Ada i Liam z moją walizką i twoją walizką.

Usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
Otworzyłam je, a w drzwiach stał właśnie Payne i Adi.
- Ładne tu. - powiedzieli.
Odstawili walizki i Liaś powiedział:
- Musimy zmykać, to pa !
Rozpakowałam walizki i poszłam spać z Hazzą.
Moje życie było perfekcyjne.
__________________________
Jest i 21 <3 Jutro next. KOMENTUJCIE ! // Nandos.


czwartek, 25 lipca 2013

Rozdział 20

Szłam opustoszałymi drogami.  Nie miałam po co żyć. Dowiedział się. Dowiedział, że to może być dziecko Zayn'a lub jego. Nie zdążyli zrobić testu na ojcowsko. Od razu wyszłam ze szpitala gdy się o tym dowiedział .Urodziłam dziecko. Szłam w stronę mostu. Wiatr wiał jak oszalały. Idealny dzień, by się zabić. Gdy byłam już przy moście - usiadłam przy nim i szepnęłam:
- To nie moja wina, ale Harry mnie pewnie znienawidził. 
Na końcu ulicy szedł Lou. Muszę szybko to zrobić. Rzuciłam się w otchłań. Nagle poczułam zimną wodę. Po chwili zatapiałam się głębiej i głębiej ...
* RANO *
- HARRY ! - krzyknęłam.
- Co się stało ? - zapytał.
Siedział obok mnie.
- Śniło mi się coś strasznego .
- Co skarbie ?
- No .. że mnie opuściłeś. - skłamałam.
- To się nigdy nie stanie, rozumiesz ? Kocham cię jak nikogo innego. - pocałował mnie w policzek.
Uśmiechnęłam sie nie śmiało i po moich policzkach spłynęły łzy szczęścia.
Styles otarł je jednym ruchem. 
- Płaczesz ze szczęścia ? - spytał.
- Tak . :') 



Zaczęliśmy sobie rozmawiać. Po chwili weszła pielęgniarka. Ponownie podłączyła kroplówkę i dodała tam leku w płynie.
- Jak się pani dzisiaj czuje ? - zapytała.
- Bardzo dobrze :) - odpowiedziałam.
- Lek już podałam, może pani wyjść na teren szpitala. 
- Bardzo się cieszę. 
Wyszła i spojrzałam na Hazzę. 
- No to ja się przebiorę - oznajmiłam.
- Ja też.
Wybrałam ciuchy z walizki i przebrałam się w to:
 
Uczesałam się w kucyka i zrobiłam sobie makijaż.
- Harry, kiedy bierzemy ślub ? - usiadłam na jego kolanach na łóżku.
- No, też się nad tym zastanawiałem i co myślisz o 19 listopada ?
- Hmmm .. za 5 dni? Zdążymy ?
- Oczywiście. :)
- Zgadzam się. Właśnie chciałam zrobić ślub w jesień.
Uśmiechnął się.
- Jak wyjdziesz ze szpitala to wszystko zaplanujemy.
- Dobrze, a teraz chodźmy.
Wyszliśmy z pokoju i weszliśmy na teren szpitala. Pobiegliśmy w stronę huśtawek.
Harry mnie huśtał. Po chwili zaczęliśmy spacerować.
Było przepięknie.
* 4 dni później *
Byliśmy spakowani i mieliśmy właśnie wyjeżdżać. Ja byłam już zdrowa. Te 5 dni były udane.
Wyjechaliśmy spod szpitala i powiedziałam do Hazzy:
- Wiesz, że mam urodziny w marcu ? 
- A dokładniej ?
- 14 :) 
- Zrobię wszystko by ten dzień należał to twoich najlepszych .- oznajmił.
Dojechaliśmy do mojego domu i rozpakowałam walizkę. Rzeczy dałam do prania.
- No, a teraz chodźmy do mnie.
Gdy byliśmy w domu 1D Harry poszedł do swojego pokoju , a ja zostałam w salonie.
- Jesteś już zdrowa? - spytali wszyscy.
- Tak :) - oznajmiłam.
- Aha, Marcelina - to moja nowa dziewczyna, Caroline - oznajmił Nialler.
- O hej ! - powitała mnie.
- Cześć. - powiedziałam. Pogadałyśmy trochę i strasznie się polubiłyśmy. Razem z Adą powiedziałam Caroline, że dzisiaj sie wybieramy wybrać moją sukienkę ślubną.
Pojechałyśmy do najlepszego projektanta sukni ślubnych, powiedział nam Liam gdzie jechać.
Wybrałyśmy kilka, przymierzyłam je, ale najbardziej pasowała mi ta:

Zapłaciłyśmy i wyszłyśmy. 
Pojechałyśmy jeszcze do cukierni zamówić tort. Zamówiłyśmy ten:
A figurka była ta:

Wróciłyśmy do domu. 
- Hazz, zamówiłeś księdza?
- Tak.
Zapytałam Harry'ego gdzie bierzemy ślub. Odpowiedział:
- W lesie. :) Właśnie jadę tam z Niall'em, Liam'em i Louis'em wszystko przygotować. Jedziesz ?
- Oczywiście, dziewczyny - chodźcie !
Podjechaliśmy pod las. Było tam przepięknie. Akurat na początku było pusto w okół drzew.
Tam gdzie było pusto był domeczek.
- Wynająłem go. - wytłumaczył Harry.
Weszłam sama do środka, a tam było bardzo fajnie.
Wróciłam do chłopaków. Od schodów wiodących do domeczku był położony " dywan ". Nie był to do końca dywan. Wiódł do ołtarza. Obok tego "dywanu" były rozłożone białe płatki róż.
Przy tych różach były ławki.
Mikrofony stały obok ołtarzy. Pianino  było obok, oraz mikrofony.
- Kto będzie grał ?
- Ja ! - powiedział Liam.
- A śpiewał ?
- One Direction !
- Harry, a gdzie będzie impreza?
- W fajnym lokaju, niedaleko.
- Aha.
Nad ołtarzem były przyczepione balony.
- Podoba się ?
- Harry, tu jest pięknie ! Ale ... co z zaproszeniami ?
- Spokojna głowa, ja to zrobiłem ! - powiedział Niall.
- A zaprosiłeś moją mamę ? A o której w ogóle będzie ślub ? - spytałam.
- Tak, zaprosiłem. Będzie o 11:30.
- Dziękuje wam wszystkim. Tort trzeba odebrać jutro o 8:00 . Ja go odbiorę. - oznajmiłam.
* RANO *
Była godzina 7:00. Tort stał obok mnie, a razem z nim Ada.
- Już go odebrałam. - oznajmiła.
- Chodź - jedziemy to kosmetyczki . - oznajmiłam.
Pojechałam z nią do kosmetyczki. Zrobiła mi francuskie paznokcie, piękny makijaż. 
Fryzurę zrobiła mi tą:

Dodała mi jeszcze welon sięgający do ziemi. Wzięłyśmy ze sobą jeszcze suknie. Przebrałam się w nią.
Wyglądałam bajkowo.  Pojechałyśmy do domku tego drewnianego. Jak zauważyłam była już ok. 11:00, bo goście się już zbierali. 1D ( wszyscy oprócz Hazzy )  przygotowywali się do piosenki.
Jak słyszałam, miało to być " Summer Love ".
Ada była moim świadkiem .Adi była już przebrana w tej sukience :

Nagle do domku przyszła moja mama i brat.
- Mama ! Adrian !- powitałam ich.
- Tak tęskniłam. - powiedziała.
Pogadałyśmy trochę, ale mama wyszła.
Wszyscy goście już siedzieli na miejscach. Ada wyszła także i zajęła miejsce przy ołtarzu. Przy mikrofonach było prawie całe 1D, Liam siedział przy pianinie. Harry czekał przy ołtarzu razem z księdzem.
Adrian kiwnął głową i wyszłyśmy. Wszyscy spojrzeli na nas. Szliśmy powolnym krokiem, a chłopcy śpiewali :
http://www.youtube.com/watch?v=Jz4Mt37zekg
Wszystko wyglądało tak:

Lux sypała kwiatki .Doszliśmy do ołtarza i Harry szepnął: 
- Jesteś piękna.
Uśmiechnęłam się. Po wszystkim co peplał ksiądz ( XD ) powiedział:
- Teraz nałóżcie obrączki.
Lux podała nam obrączki. Założyliśmy je sobie.
Później ksiądz zaczął poważną rozmowę:
- Czy ty - Harry Edwar'dzie Styles'ie - bierzesz tą piękną Marcelinę Parker za żonę i będziesz ofiarował jej miłość, żył w zdrowiu i w chorobie, będziesz wierny i nie opuścisz jej aż do śmierci ?
- Tak. - odpowiedział stanowczo Harry.
- Czy ty- Marcelino Parker - bierzesz oto Harry'ego Edward'a Styles'a za męża i będziesz ofiarować mu miłość, żyć w zdrowiu i w chorobie, będziesz mu wierna oraz nie opuścisz go aż do śmierci?
- Tak. - odpowiedziałam.
- Możecie się pocałować.
Powoli zbliżyliśmy się do siebie i pocałowaliśmy się. Wszyscy klaskali.
Roześmialiśmy się.
To był mój najpiękniejszy dzień w moim życiu.
___________________________________________
Jest i 20. Trochę długi XD Pisałam go 2 godziny. Jutro next. KOMENTUJCIE. // Nandos.