czwartek, 25 lipca 2013

Rozdział 20

Szłam opustoszałymi drogami.  Nie miałam po co żyć. Dowiedział się. Dowiedział, że to może być dziecko Zayn'a lub jego. Nie zdążyli zrobić testu na ojcowsko. Od razu wyszłam ze szpitala gdy się o tym dowiedział .Urodziłam dziecko. Szłam w stronę mostu. Wiatr wiał jak oszalały. Idealny dzień, by się zabić. Gdy byłam już przy moście - usiadłam przy nim i szepnęłam:
- To nie moja wina, ale Harry mnie pewnie znienawidził. 
Na końcu ulicy szedł Lou. Muszę szybko to zrobić. Rzuciłam się w otchłań. Nagle poczułam zimną wodę. Po chwili zatapiałam się głębiej i głębiej ...
* RANO *
- HARRY ! - krzyknęłam.
- Co się stało ? - zapytał.
Siedział obok mnie.
- Śniło mi się coś strasznego .
- Co skarbie ?
- No .. że mnie opuściłeś. - skłamałam.
- To się nigdy nie stanie, rozumiesz ? Kocham cię jak nikogo innego. - pocałował mnie w policzek.
Uśmiechnęłam sie nie śmiało i po moich policzkach spłynęły łzy szczęścia.
Styles otarł je jednym ruchem. 
- Płaczesz ze szczęścia ? - spytał.
- Tak . :') 



Zaczęliśmy sobie rozmawiać. Po chwili weszła pielęgniarka. Ponownie podłączyła kroplówkę i dodała tam leku w płynie.
- Jak się pani dzisiaj czuje ? - zapytała.
- Bardzo dobrze :) - odpowiedziałam.
- Lek już podałam, może pani wyjść na teren szpitala. 
- Bardzo się cieszę. 
Wyszła i spojrzałam na Hazzę. 
- No to ja się przebiorę - oznajmiłam.
- Ja też.
Wybrałam ciuchy z walizki i przebrałam się w to:
 
Uczesałam się w kucyka i zrobiłam sobie makijaż.
- Harry, kiedy bierzemy ślub ? - usiadłam na jego kolanach na łóżku.
- No, też się nad tym zastanawiałem i co myślisz o 19 listopada ?
- Hmmm .. za 5 dni? Zdążymy ?
- Oczywiście. :)
- Zgadzam się. Właśnie chciałam zrobić ślub w jesień.
Uśmiechnął się.
- Jak wyjdziesz ze szpitala to wszystko zaplanujemy.
- Dobrze, a teraz chodźmy.
Wyszliśmy z pokoju i weszliśmy na teren szpitala. Pobiegliśmy w stronę huśtawek.
Harry mnie huśtał. Po chwili zaczęliśmy spacerować.
Było przepięknie.
* 4 dni później *
Byliśmy spakowani i mieliśmy właśnie wyjeżdżać. Ja byłam już zdrowa. Te 5 dni były udane.
Wyjechaliśmy spod szpitala i powiedziałam do Hazzy:
- Wiesz, że mam urodziny w marcu ? 
- A dokładniej ?
- 14 :) 
- Zrobię wszystko by ten dzień należał to twoich najlepszych .- oznajmił.
Dojechaliśmy do mojego domu i rozpakowałam walizkę. Rzeczy dałam do prania.
- No, a teraz chodźmy do mnie.
Gdy byliśmy w domu 1D Harry poszedł do swojego pokoju , a ja zostałam w salonie.
- Jesteś już zdrowa? - spytali wszyscy.
- Tak :) - oznajmiłam.
- Aha, Marcelina - to moja nowa dziewczyna, Caroline - oznajmił Nialler.
- O hej ! - powitała mnie.
- Cześć. - powiedziałam. Pogadałyśmy trochę i strasznie się polubiłyśmy. Razem z Adą powiedziałam Caroline, że dzisiaj sie wybieramy wybrać moją sukienkę ślubną.
Pojechałyśmy do najlepszego projektanta sukni ślubnych, powiedział nam Liam gdzie jechać.
Wybrałyśmy kilka, przymierzyłam je, ale najbardziej pasowała mi ta:

Zapłaciłyśmy i wyszłyśmy. 
Pojechałyśmy jeszcze do cukierni zamówić tort. Zamówiłyśmy ten:
A figurka była ta:

Wróciłyśmy do domu. 
- Hazz, zamówiłeś księdza?
- Tak.
Zapytałam Harry'ego gdzie bierzemy ślub. Odpowiedział:
- W lesie. :) Właśnie jadę tam z Niall'em, Liam'em i Louis'em wszystko przygotować. Jedziesz ?
- Oczywiście, dziewczyny - chodźcie !
Podjechaliśmy pod las. Było tam przepięknie. Akurat na początku było pusto w okół drzew.
Tam gdzie było pusto był domeczek.
- Wynająłem go. - wytłumaczył Harry.
Weszłam sama do środka, a tam było bardzo fajnie.
Wróciłam do chłopaków. Od schodów wiodących do domeczku był położony " dywan ". Nie był to do końca dywan. Wiódł do ołtarza. Obok tego "dywanu" były rozłożone białe płatki róż.
Przy tych różach były ławki.
Mikrofony stały obok ołtarzy. Pianino  było obok, oraz mikrofony.
- Kto będzie grał ?
- Ja ! - powiedział Liam.
- A śpiewał ?
- One Direction !
- Harry, a gdzie będzie impreza?
- W fajnym lokaju, niedaleko.
- Aha.
Nad ołtarzem były przyczepione balony.
- Podoba się ?
- Harry, tu jest pięknie ! Ale ... co z zaproszeniami ?
- Spokojna głowa, ja to zrobiłem ! - powiedział Niall.
- A zaprosiłeś moją mamę ? A o której w ogóle będzie ślub ? - spytałam.
- Tak, zaprosiłem. Będzie o 11:30.
- Dziękuje wam wszystkim. Tort trzeba odebrać jutro o 8:00 . Ja go odbiorę. - oznajmiłam.
* RANO *
Była godzina 7:00. Tort stał obok mnie, a razem z nim Ada.
- Już go odebrałam. - oznajmiła.
- Chodź - jedziemy to kosmetyczki . - oznajmiłam.
Pojechałam z nią do kosmetyczki. Zrobiła mi francuskie paznokcie, piękny makijaż. 
Fryzurę zrobiła mi tą:

Dodała mi jeszcze welon sięgający do ziemi. Wzięłyśmy ze sobą jeszcze suknie. Przebrałam się w nią.
Wyglądałam bajkowo.  Pojechałyśmy do domku tego drewnianego. Jak zauważyłam była już ok. 11:00, bo goście się już zbierali. 1D ( wszyscy oprócz Hazzy )  przygotowywali się do piosenki.
Jak słyszałam, miało to być " Summer Love ".
Ada była moim świadkiem .Adi była już przebrana w tej sukience :

Nagle do domku przyszła moja mama i brat.
- Mama ! Adrian !- powitałam ich.
- Tak tęskniłam. - powiedziała.
Pogadałyśmy trochę, ale mama wyszła.
Wszyscy goście już siedzieli na miejscach. Ada wyszła także i zajęła miejsce przy ołtarzu. Przy mikrofonach było prawie całe 1D, Liam siedział przy pianinie. Harry czekał przy ołtarzu razem z księdzem.
Adrian kiwnął głową i wyszłyśmy. Wszyscy spojrzeli na nas. Szliśmy powolnym krokiem, a chłopcy śpiewali :
http://www.youtube.com/watch?v=Jz4Mt37zekg
Wszystko wyglądało tak:

Lux sypała kwiatki .Doszliśmy do ołtarza i Harry szepnął: 
- Jesteś piękna.
Uśmiechnęłam się. Po wszystkim co peplał ksiądz ( XD ) powiedział:
- Teraz nałóżcie obrączki.
Lux podała nam obrączki. Założyliśmy je sobie.
Później ksiądz zaczął poważną rozmowę:
- Czy ty - Harry Edwar'dzie Styles'ie - bierzesz tą piękną Marcelinę Parker za żonę i będziesz ofiarował jej miłość, żył w zdrowiu i w chorobie, będziesz wierny i nie opuścisz jej aż do śmierci ?
- Tak. - odpowiedział stanowczo Harry.
- Czy ty- Marcelino Parker - bierzesz oto Harry'ego Edward'a Styles'a za męża i będziesz ofiarować mu miłość, żyć w zdrowiu i w chorobie, będziesz mu wierna oraz nie opuścisz go aż do śmierci?
- Tak. - odpowiedziałam.
- Możecie się pocałować.
Powoli zbliżyliśmy się do siebie i pocałowaliśmy się. Wszyscy klaskali.
Roześmialiśmy się.
To był mój najpiękniejszy dzień w moim życiu.
___________________________________________
Jest i 20. Trochę długi XD Pisałam go 2 godziny. Jutro next. KOMENTUJCIE. // Nandos.



2 komentarze: