Harry i Cysia byli spakowani już na swój urlop. Ada i Zayn przyjechali zająć się dziećmi.
* Oczami Cysi *
Pocałowałam w policzek Ed'a i Darcy ( co również zrobił Hazz ) i wyszliśmy z domu.
Zaczęliśmy jechać na lotnisko.
* Po locie samolotem *
Wyszliśmy z areoplanu i poszliśmy po bagaże.
Wsiedliśmy do taksówki i podjechaliśmy pod hotel.
Opadłam na łóżko z Harry'm.
Zaczęłam rozpakowywać rzeczy. Wyciągnęłam tylko kąpielówki, krem itd.
- Idziemy na plażę ? - zapytałam.
- Tak :)
Ubrałam się w strój, co też uczynił Harry i wzięłam torbę na ramię. Wyszliśmy z pokoju. Harry wziął mnie na ręce i weszliśmy na plażę.
Rozłożyliśmy ręczniki i weszliśmy do wody.
- Harry, pamiętasz jak 5 lat temu pocałowaliśmy się w wodzie ? - spytałam.
- Tak, poproszę o powtórzenie. :)
Zanurkowaliśmy.
Wynurzyliśmy się i roześmialiśmy się.
Pobiegliśmy na ręczniki.
Zaczęliśmy odpoczywać rozmawiając.
* Wieczór *
- Co powiesz na dyskotekę ? - zaczął Hazz a kolacji.
- No okej, ale nie zrób mi tak jak było 5 lat temu !
- To było dawno .. po za tym jesteś moją żoną i masz ze mną dzieci. Jak mógłbym to zrobić swojej żonie ?
- Też prawda .
Gdy zjedliśmy poszliśmy do swojego pokoju.
Przebrałam się w to:

Harry także się przebrał. Wyszliśmy z pokoju prosto na imprezę.
Zaczęliśmy tańczyć do szybkiej muzyki.
Następnie trochę zwolniliśmy
Harry na chwilkę wyszedł do toalety. Zaczęłam łazić po lokalu. Ktoś złapał mnie za ramię i zakrył mi oczy. Pomyślałam, że to Harry, ale zwątpiłam po kilku sekundach, ponieważ ten ktoś dał mi worek na twarz.
Krzyczałam i wyrywałam się, ale on był za silny.
- HARRY !! PROSZĘ, POMOCY !!!
W końcu zobaczyłam coś na oczy.
Byłam przed okropnym budynkiem.
Zobaczyłam rudą dziewczynę i faceta.
- I jak, mała. Dobrze się bawisz z Harry'm Styles'em ?
Zaniemówiłam.
- Twój kochaś już ci nie pomoże. Pogadamy trochę. - powiedział chłopak.
Byłam przywiązana do drzewa. Przede mną było ognisko.
Mieli nóż. Już po mnie.
- No, no .. dobrze się bawisz ?
Bałam się coś powiedzieć lub zrobić.
Gadali jeszcze różne teksty tego typu.
Nagle usłyszałam jakieś szmery za domem.
- Poczekaj, mała. Nie ruszaj się.
Gdy poszli ja zauważyłam gwóźdź wbity w drzewo. Wpadłam na genialny pomysł.
Próbowałam odciąć sznurek. Nie było tak łatwo, ale udało mi się. Spojrzałam na tył domu. Powoli zbliżali się do mnie. Uciekłam szybko . Próbowałam znaleźć lokal.
Biegłam ile sił w nogach.
Usłyszałam krzyk:
- KURWA, UCIEKŁA !
W końcu znalazłam.
Wbiegłam do niego. Nie było w nim Harry'ego. Wykręciłam numer Hazzy.
- Harry ? - zapytałam zapłakana.
- Cysia, kochanie, gdzie jesteś ?
- W lokalu. - zaszlochałam.
- Już idę.
Usiadłam na jakiejś kanapie . Zaczęłam płakać. Zauważyłam, że dwie postacie, które są strasznie podobne do tej dziewczyny i faceta weszły do lokalu i zaczęły się rozglądać.
Uciekłam do toalety dla dziewczyn. Weszłam do kabiny i zamknęłam się w niej na klucz.
Rozglądałam się nie pewnie. Usłyszałam jak ktoś wchodzi. Słyszałam głosy.
- Może jest gdzieś tutaj ?
- Zobaczymy.
Zatkałam sobie usta ręką. Po cichu stanęłam na desce klozetowej i schyliłam się.
Po chwili usłyszałam :
- Spierdoliła gdzieś.
Wyszli.
Ja 5 minut później także.
Płakałam i płakałam.
Zobaczyłam Harry'ego . Pobiegłam w jego stronę.
Przytuliłam się do niego.
-Chodźmy do pokoju, a wszystko mi wytłumaczysz. - powiedział.
Poszliśmy do hotelu. Wytłumaczyła mu wszystko.
- To nigdy się już nie powtórzy. - szepnął.
* Następny dzień *
* Oczami Hazzy *
Próbowałem robić wszystko, by Cysia zapomniała o wczorajszym wieczorze.
Postanowiłem, że pójdziemy na miasto.
Oglądaliśmy stragany z różnymi rzeczami.
Kupiłem jej balon z napisem " Harry" w kształcie serca.
Ucieszyła się bardzo.
Po około godzinie miałem dla niej niespodziankę.
Weszliśmy do specjalnego sklepu z breloczkami Zamówiłem breloczki już wcześniej.
Wyglądał tak:
Mój był klucz, a Cysi serduszko.
Ucieszyła się.
* Oczami Cysi *
Breloczek był przepiękny.
Ucieszyłam się ogromnie. Poszliśmy w kierunku plaży. Niespodziewanie Harry wrzucił mnie do morza.
Śmialiśmy się. Gdy wyszłam wziął mnie na barana i pobiegł ze mną po lody.
[[ Bez skojarzeń, zboczeńu :D ]]
Kupił mi truskawko-miętowego, a sam sobie kupił czekalodo-waniliowego.
Wróciliśmy do hotelu.
- Co powiesz na wspólną kąpiel :D ? - zaproponował Harry.
- W kąpielówkach. - dokończyłam.
- Okej. Przygotuję. Przebrałam się w strój kąpielowy. Gdy weszłam do łazienki wanna była udekorowana dookoła świeczkami, płatkami róż i pianą.
Wszedł Harry i wciągnął mnie do wanny. Bawiliśmy się pianą. Zrobiłam z loczka Świętego Mikołaja, a on ze mnie kotka.
Świetnie się bawiliśmy.
Wyszliśmy i położyliśmy się na łóżku.
Harry objął mnie ramieniem i zasnęłam.
______________________________________________
Rozdział 25 :) Jutro next. KOMENTUJCIE ! // Nandos.
Dziś next Proszę
OdpowiedzUsuń