- Marcelino Parker - czy wyjdziesz za mnie ?
Zatkało mnie jak nie wiem.
- Tak. - powiedziałam.
Wsunął mi na palec ten pierścionek:
Podarował mi kwiaty, a ja je odłożyłam na bok.
Płakałam ze szczęścia i przytuliłam się do Harry'ego.
- Dlaczego płaczesz ? -zapytał.
- A co, inna kobieta, która bardzo kocha i ma dziecko z Harry'm Styles'em staje się żoną ?
Uśmiechnął się.
Zaczęliśmy tańczyć wolnego. Powolnym krokiem wracaliśmy .
- Jeszcze chodźmy na kolację. - oznajmił.
Poszliśmy do pięknej restauracji.
Zjedliśmy i wróciliśmy do domu 1D.
Weszliśmy tam i oznajmiliśmy wszystkim ( oprócz Ady i Malika ) :
- Kochani .. jestem narzeczoną Harry'ego.
Wszyscy pogratulowali mi i Hazzie.
Poszłam z nim do jego pokoju i zasnęłam w jego ramionach.
* Oczami Ady *
Zbiegłam na dół i wyszłam z bloku. Zayn czekał już na mnie.
- Cześć piękna. - powitał mnie.
- Hej.
- Chodź.
Zaprowadził mnie do restauracji.
Usiadłam i zamówiłam jedzenie z mulatem.
Nagle zaczęła grać hiszpańska muzyka . Uwielbiałam ją.
- Skąd wiedziałeś, że .. - urwałam.
- Marcelina :) - wytłumaczył.
Nagle badboy wyrwał mnie na parkiet.
Po chwili przynieśli jedzenie i usiedliśmy i zjedliśmy.
Mieliśmy już wychodzić, ale Zayn podarował mi kwiaty.
Były przepiękne. Zaczęła grać wolna muzyka. Zatańczyliśmy wolnego i wyszliśmy .
W domu byli wszyscy oprócz Hazzy i Cysi.
- Gdzie oni są ?
- Śpią.- powiedział Tomlinson.
- Są zaręczeni . - poinformował Horan.
- Ale fajnie ! - powiedziałam.
Poszłam z Zayn'em i zasnęłam na jego łóżku.
* Oczami Cysi *
Hazzy nie było w łóżku. Zerwałam się i zauważyłam, że jest 11:00.
Nie miałam tu nowych ubrań więc wzięłam jego bluzkę i założyłam na siebie. Była jak sukienka.
Poszłam do łazienki i ułożyłam włosy.
Zeszłam po cichu na palcach do kuchni, a tam Harry robił naleśniki. Nikogo innego nie było w salonie.
- Cześć, księżniczko.
- Cześć, książę. Gdzie inni ?
- Z czego wiem Niall, Lou i Liam gdzieś pojechali, a Zayn i Adi są chyba w kinie.
- Ciekawie.
- A my zjemy sobie śniadanko.
Po zjedzeniu pojechaliśmy do mnie do domu.
Przebrałam się w to:

Uczesałam w warkocza i poszłam do Hazzy.
Pocałowałam w policzek.
* Oczami Niall'a *
Liam i Lou pojechali sobie gdzieś tam, a ja zamierzałem zadzwonić do Caroline.
- Halo ?
- Cześć Caroline ! To ja Niall.. emm.. masz czas wolny teraz ?
- Tak.
- Ohh.. to super ! Pójdziemy może do kina, albo na spacer?
- Jasne. Bądź pod Big Ben'em. Całusy, pa !
- Pa.
Pobiegłem w stronę Big Ben'a, a tam ona już stała. Zawsze piękna.
- No cześć, to gdzie idziemy ? - zapytałem.
- Może na spacer ?
- Oczywiście.
Spacerowaliśmy po pięknym parku. Gdy nie widziała podszedłem szybko do sprzedawcy kwiatów, kupiłem tulipany i wręczyłem jej.
- Dziękuje, Niall.
Porozmawialiśmy trochę i postanowiliśmy, że pójdziemy do kina.
Widziałem jak Zayn i Adi wracali z niego i kierowali się w stronę jeziora.
Złapałem ją za rękę i podszedłem z nią do kasy.
- Na co idziemy ?
- Może na .. komedię ?
- Dwa bilety proszę na komedię.
Wziąłem popcorn i pepsi i wszedłem z Carą do sali kinowej. Po obejrzeniu seansu śmialiśmy się.
Podeszliśmy do Starbucks'a zamówić kawę. Usiedliśmy obok siebie, a ona wtuliła się we mnie. Po chwili spojrzeliśmy na siebie i pocałowaliśmy się . To było piękne uczucie.
Wypiliśmy kawę.
- Niall, dziękuje za mile spędzony dzień, ale muszę lecieć. Pa :) - oznajmiła.
Przytuliłem się z nią i wyszeptałem : " Papa ".
Odeszła, a ja wyszedłem z kina dzwoniąc do Lou.
- Gdzie jesteście ? - zacząłem.
- No .. zaraz odpływamy, jedziesz z nami ?
- Spoko, zaraz będę.
Niedaleko był port. Pobiegłem w jego stronę.
* Oczami Hazzy *
Zadzwonił do mnie telefon. Spojrzałem na Cysię i poszedłem na balkon. Po rozmowie zobaczyłem Cysię leżącą na ziemi. Podbiegłem do niej . Serce jej biło, może zemdlała, ale ja nie wiem. Zadzwoniłem po karetkę. Przyjechała 5 minut później. Zabrali ją, a ja za karetką pojechałem autem.
Zabrali ją do sali numer 64, a ja pobiegłem za nimi.
Zamknęli mi drzwi.
Usiadłem na krześle i czekałem.
Po chwili przyszedł lekarz.
- Pan Styles, narzeczony panny Parker ?
- Tak, co się stało ?
- Pani Marcelina ma groźną chorobę o nazwie Toksoplazmoza . Zanim dostała tą chorobę była w pełni zdrowa, dostanie leki i ta choroba zniknie w ciągu niecałego miesiąca.
- Dobrze, ale dlaczego ?
- Tego nie wiemy.
- Mogę wejść do niej ?
- Dobrze. Jak coś to już normalnie funkcjonuje.
- A będzie musiała zostać tutaj ?
- Na przynajmniej 4 dni. Trzeba zrobić badania.
Wszedłem do sali.
Usiadłem na krześle obok niej i złapałem ją za rękę.
- Jak się czujesz ? - spytałem.
- Bardzo dobrze. Harry -wiem, że mam tą chorobę. Znam się na niej. Byłam już raz chora na nią w wieku 13 lat. Nie jest groźna. Po prostu brałam specjalne leki i w ciągu niecałego miesiąca byłam zdrowa jak ryba. Nie jest to choroba groźna dla ciąży.
- Wszystko będzie dobrze. - powiedziałem.
- Hazz, muszę tu zostać kilka dni. Co z koncertami ? Zostaniesz ze mną ?
- Oczywiście. Nie mogę być na koncertach.
- Harry, ale .. musisz.
- Wcale nie. Zaraz zadzwonię do Paul'a.
- Dobrze. A co z ubraniami ?
- Poczekaj chwilkę.
Zadzwoniłem do Ady i poinformowałem ją o chorobie i żeby przyniosła jej ubrania na 5 dni oraz do Zayn'a, żeby mi przyniósł.
Zadzwoniłem także do Paul'a.
- Cześć Paul.
- Coś się stało ?
- No bo .. Marcelina jest w strasznej chorobie. Muszę być przy niej przez 5 dni.
- Harry, ale ..
- Paul, nie mogę.
- Gościu, jutro wyjeżdżamy o 13:00 do Austrii. Za 5 dni wracasz. Nie mogę na to pozwolić!
- Przepraszam, ale nie.
- Czyli dla twojej żonki musisz zrezygnować z 5 koncertów ? Chyba nie.
- Niestety tak.
- Okej, stary robię to dla ciebie jeden jedyny raz. Chłopacy pojadą do Austrii bez ciebie. Nie będą grać koncertów. Wracają za 5 dni.
- Dziękuje.
Rozłączyłem się.
- I jak ? - usłyszałem głos Marceliny.
- Wszystko dobrze. Chłopaki pojadą na 5 dni. Beze mnie . Zostanę z tobą.
- Dziękuje Harry :)
- Nie ma za co. Zaraz pójdę do recepcji żeby mi przynieśli tutaj łóżko. Będę spać z tobą.
Podeszłem do recepcji i poprosiłem o to co chciałem.
Przyniosłem łóżko i dałem obok Cysi .
Usiadłem na nim.
Po chwili przyszła pielęgniarka i podłączyła Marcelinę do kroplówki.
- W kroplówce jest dodany specjalny lek. Gdy wyjdziesz ze szpitala dostaniesz go w opakowaniu i będziesz wsypywać go sobie do herbaty czy czegoś innego. - oznajmiła.
- Zrozumiałam :)
Przyszedł Zayn z Adą. Malik postawił moją walizkę przed moim łóżkiem i podszedł do mnie.
- Jest z nią dobrze?
- Tak. Macie odwołane ..
- Wiem, Paul już wszystkich poinformował.
Ada postawiła walizkę Cysi obok jej łóżka.
* Oczami Cysi*
- Wszystko ok ?- spytała Ada.
- Tak :) Jedziesz na 5 dni do Austrii z chłopakami ?
- No coś ty ! Ja i Zayn jeszcze zostaniemy. Będziemy siedzieć w domu i ja będę ci kupować rzeczy do jedzenia itd.
- Okej.
- Ja idę do bufetu kupić ci i Hazzie owoce.
Pobiegła.
Harry usiadł obok mnie i złapał za rękę. Była ciepła.
Po chwili przyszła Adi z różnymi rzeczami.
- Postaw je tutaj. - wskazałam na szafeczkę.
Postawiła je tam gdzie jej wskazałam.
- Dobra, widzę , że my tu nie potrzebni. Idziemy sobie gdzieś. Pa ! - oznajmił Zayn.
Pocałowałam Adę i Zayna w policzek i odeszli.
- Jestem zmęczona.
- Zdrzemnij się. - oznajmił.
Harry usiadł na kanapie i przeglądał gazety, a ja zasnęłam.
__________________________________________
Jest i 19 :3 Jutro 20. Ten jest dedykowany dla Doroty Puzio. KOMENTUJCIE .// Nandos.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz