sobota, 27 lipca 2013

Rozdział 22

*4 miesiące później, dzień porodu *
Siedziałam na kanapie, a Harry był koło mnie. Rozmyślałam o tym jak mu to powiem. To nie takie łatwe.
Była godzina 12:00. Nagle poczułam lekki skurcz w brzuchu.
- Harry, chyba się zaczyna. 
Pojechaliśmy do szpitala. Rzeczywiście, skurcze były coraz mocniejsze.
Zabrali mnie na salę. Harry siedział tuż obok mnie. Miałam przed sobą zasłonkę. Nie wiedziałam co się tam dzieje, ale rodziłam naturalnie. Lekarze stali obok mnie jak by co. 
Po długim pchaniu lekarze wyciągnęli dziecko.
Powiedzieli:
- Gratuluję pięknej dziewczynki. 
Harry płakał, ja też. Wzięłam ją na rączki i popatrzyłam na nią. Była przepiękna.
Następnie Hazz ją wziął na rączki.
Założyłam na siebie piżamę i usiadłam na łóżku. 
- Pani może wyjść za 3 godziny. Córeczce musimy jeszcze coś zrobić ;)
- Okej, jasne.
Zabrali Darcy z sali.
Po chwili zaczęły mi lecieć łzy. Nie szczęścia, a smutku. 
- Harry .. - zaczęłam trudną rozmowę. - Gdy ja byłam wtedy z wami we Włoszech to gdy byłam u Ady i Zayn'a, Adi wyszła i Zayn dał mi taki płyn po którym zasnęłam. Malik mi to powiedział później w twoim i reszty chłopaków w domu. No i zasnęłam, to nie moja wina, ja nie wiedziałam i wiesz co zrobił mi ..
- Nie, nie ...- nie mógł uwierzyć.
- Harry, ja nie wiedziałam ..
Wybiegłam ze szpitala.
* Oczami Hazzy *
Gdy mi to powiedziała, nie mogłem uwierzyć. Teraz to może być moje lub Zayn'a dziecko. Wszyscy czekali przed szpitalem. Czemu mi nie powiedziała ? Umm .. to Zayn'a wina.
Zadzwoniłem do niego. Przyszedł z nim Niall.
- CO TY JEJ ZROBIŁEŚ?
- Już się dowiedziałeś.
Zaczęliśmy bójkę. Nialler nas powstrzymał. Na szczęście nie miałem żadnych obrażeń. Tylko Zayn miał podbite oko. 
- Chłopacy, Cysia  skoczyła z mostu. Lou z nią jest i zaraz zadzwoni po karetkę. Pobiegłem do recepcji i zapytałem się, która karetka zaraz jedzie. Pani odpowiedziała, że ta z numerem 8. 
Pobiegłem na parking dla karetek i wszedłem w ostatniej chwili do tej z numerem 8. Wytłumaczyłem chłopakom w karetce co się dzieje. Pojechaliśmy pod most.
* Oczami Zayn'a *
Wtedy gdy Hazz wyszedł wbiegła do sali Ada. Wytłumaczyłem jej co zrobiłem Cysi wtedy na wakacjach.
- TY GNOJU !! JAK MOGŁEŚ ? Z NAMI KONIEC !
Wybiegła z sali i zaczęła płakać.
To co zrobiłem tylko pogorszyło sprawę.
Nie mogę sobie tego wybaczyć.
* Oczami Cysi *
Szłam opustoszałymi drogami.  Nie miałam po co żyć. Dowiedział się. Dowiedział, że to może być dziecko Zayn'a lub jego. Nie zdążyli zrobić testu na ojcowsko. Od razu wyszłam ze szpitala gdy się o tym dowiedział . Szłam w stronę mostu. Wiatr wiał jak oszalały. Idealny dzień, by się zabić. Gdy byłam już przy moście - usiadłam przy nim i szepnęłam:
- To nie moja wina, ale Harry mnie pewnie znienawidził. 
Na końcu ulicy szedł Lou. Muszę szybko to zrobić. Rzuciłam się w otchłań. Nagle poczułam zimną wodę. Po chwili zatapiałam się głębiej i głębiej ...

* Oczami Lou *
Wybiegłem za Marceliną. Szła w stronę mostu. Ciekawe dlaczego ? Ale i tak za nią poszedłem.
Zadzwoniłem do Niall'a co i jak.
Pobiegłem za nią, ale ona wskoczyła do rzeki.
Zadzwoniłem po pogotowie. Cały czas patrzyłem co się z nią dzieje. Jak zauważyłem jakiś rybak ją wyciągnął. Była nieprzytomna. Nagle przyjechała karetka. Opowiedziałem im co sie stało. Pobiegli w dół. Z karetki wyszedł Harry.
- Harry ..?
- Długa historia, stary. Dzięki, że za nią pobiegłeś.
Także razem ze mną pobiegliśmy w dół.
Lekarze zanieśli Marcelinę do karetki. Pojechałem razem z nimi.
* Oczami Hazzy *
Gdy dojechaliśmy do szpitala zaniosłem ją do sali. Położyłem ją na łóżku. To nie była jej wina. Lekarze robili coś tam z nią, a ja powiedziałem wszystko reszcie która siedziała na korytarzu.
Postanowiłem z Zayn'em, że teraz zrobimy test na ojcowsko. Pielęgniarka podała nam takie coś, gdzie mieliśmy napluć. 
- Wyniki będą jutro rano. Listonosz przywiezie je do twojego domu Zayn i także do twojego Harry.
Poszedłem do Cysi. Leżała na łóżku . Miała kilka siniaków, ale nie takich dużych. Lekarze powiedzieli:
- Spadła z mostu. Ma tylko kilka drobnych siniaków. Obudzi się za dwie godziny, proszę czekać.
- Dobra, Lou, Niall, Liam, Ada i ty .. Zayn możecie jechać do domów.
Po chwili wszyscy poszli prócz Ady:
- Harry, ja zerwałam z Zayn'em. Już z nami koniec. Może masz klucze do mojego domu ? Ostatnio je miała Cysia. 
Wyciągnąłem z torebki Cysi klucze.
- Masz. 
- Harry .. to nie jej wina. Nie obwiniaj jej, ani siebie. - powiedziała i poszła.
Zasnąłem na kanapie w sali Marceliny.
* 2 godziny później *
Jak mówili lekarze Cysia obudziła się. Usiadłem obok Cysi. 
- Harry, wybaczysz mi ?
- Jeśli będzie to dziecko Zayn'a, to się zastanowię, jeśli moje to oczywiście, że tak. 
- Harry, ja nie wiedziałam.
- To nie twoja wina, ale dlaczego mi nie powiedziałaś ?
- No bo się bałam, że mnie opuścisz :(
-  Nigdy bym cie nie opuścił. Jak się czujesz ?
- Dobrze. Możemy już wychodzić ? 
- Poczekaj.
Gdy wstałem do sali wszedł lekarz i oznajmił:
- Może już pani wyjść ze szpitala wraz z córeczką.
* Oczami Cysi *
Ubrałam się w to:

Uczesałam się w warkocza.
Wzięłam Darcy na ręce. Wcześniej wzięłam ze sobą fotelik, pampersa, smoczka, ubranie.
Ubrałam Dar, wsadziłam do fotelika. Harry wziął fotelik, a ja torbę.
Pojechaliśmy do wspólnego domu. Wypakowałam torbę i wzięłam Darcy na ręce.
Harry zrobił mi z nią zdjęcie, a następnie ja mu.

Wstawił je na Twittera z opisem:
Moja najukochańsza córeczka :) I żona. xx 
Pocałowaliśmy się pierwszy raz od kilku godzin.
Wzięłam Darcy na ręce i zaczęłam ją karmić piersią. 
Harry w tym czasie przyniósł jej zabawki, a ja skończyłam.
Była bardzo grzeczna i nie płakała. 
Po chwili wszyscy nasi znajomi ( Niall, Lou, Ada, Zayn, Liam i Caroline ) weszli do naszego domu zobaczyć małą.
Zrobili sobie zdjęcia i pogadaliśmy .
* Następnego dnia *
Obudził mnie Hazz. 
- Mała jeszcze śpi. Przysłali nam wiadomość, kto jest ojcem. Nie mogłem dłużej czekać i musiałem obudzić cie. 
Rozłożyliśmy kopertę i przeczytaliśmy równocześnie:
- Badanie wynosi, że ojcem jest pan ...

__________________________
Jest i 22 :) Dzisiaj jeszcze next. KOMENTUJCIE ! // Nandos.

1 komentarz: