- Wieczorem. - odpowiedział.
- A co zrobisz ... z Crazy Mofosami ? - posmutniałam.
- Uups ! .. I tak będą moimi żonami. - powiedział.
- Hahahahhaaha. - zaśmiałam się.
Była 16:00 i zaczęliśmy spacerować po lesie.
Ada na chwilę się oddaliła, żeby wywalić coś do kosza.
Szliśmy, ale Ady nie było.
Nagle usłyszeliśmy krzyk i się odwróciliśmy - nie było jej !!
- NIE MA JEJ !! - KRZYKNĘŁAM.
Wszyscy zaczęli biec w różne strony.
Najbardziej bał się Zayn. Biegał i krzyczał ;
- Znajdźcie ją ! - płakał.
Nagle Harry zobaczył coś w drzewach.
- Tam jest ! - krzyknął.
Malik pobiegł tam gdzie Hazz wskazał.
Po chwili zobaczyłam na chodniczku pistolet. Szybko go podniosłam i strzeliłam w drzewa.
Usłyszałam coś opadającego na ziemie.
Szybko tam pobiegłam i zobaczyłam faceta, który łapał się za klatkę piersiową . Adi leżała z raną na ręce nieprzytomna, na ziemi. Nikogo obok mnie nie było. Zaczęłam się nerwowo trzymając pistolet w ręce.rozglądać w ogół siebie, bo słyszałam różne szelesty . Nagle dwóch chłopaków wyszło zza drzew.
- No no .. Michael ! - powiedział jeden.
- Kogo my tu mamy ? - powiedział Michael
Jak zauważyłam ten drugi miał nóż w ręce.
- Co jej zrobiliście ? - krzyknęłam .
- Stój pysk ! George, bierzemy ?
- Nie no coś ty ! Nie tak szybko.
- No mała, co ty kurwa myślisz ? My, dwojga silnych chłopaków vs. ty i .. nieprzytomna laska?
- Mam strzelić ? - zapytałam.
- No , no .. jaka odważna.- powiedział George,.
Podszedł do mnie Michael i przystawił mi nóż do policzka.
Powoli zrobił mi małą kreskę i poczułam ciepłą krew spływającą.
- Jeśli strzelisz twojej koleżance się coś stanie.
Opuściłam pistolet.
Niespodziewanie ktoś strzelił w Michaela.
Opadł na ziemię, a ja się odwróciłam. To był Harry. Podbiegł do mnie i powiedział do Georga:
- Ręce do góry .
Od razu podniósł dłonie.
- Możemy o tym zapomnieć. Ty, ja i moja dziewczyna. Uciekaj póki możesz.
Chłopak uciekł, a zaraz po tym przyszedł Zayn.
Podbiegł do Ady i wziął ją na ręce. Kiwnął głową do Hazzy i poszedł.
Oderwał kawałek bluzki od swojej i wytarł mi nią policzek.
- To moja wina, nie powinienem cię puścić .
- Co miałam zrobić? Moja najlepsza przyjaciółka prawe została zabita ! Ten gościu miał nóż !
- Już .. wszystko dobrze. - przytulił mnie.
Nagle zadzwonił telefon Hazzy.
Dał na głośnik.
- Zabraliśmy Adę do szpitala. Ta jej rana jest tak duża, że nie potrafiliśmy nic zrobić. Zadzwoniłem do szofera i zaraz po was przyjedzie - poznałam głos Lou.
- Dobra, dzięki, zaraz przyjadę.
Odłączył się i pobiegliśmy w stronę wejścia.
Wsiedliśmy do limuzyny, oczywiście nie obyło się bez paparazzi . Gdy dojechaliśmy na miejsce wysiedliśmy i poszliśmy do szpitala. Podeszliśmy do recepcjonistki i Hazz zapytał:
- Który pokój zajmuje Ada ..
- Malewicz ? - dokończyłam.
- 315 - odpowiedziała. - ostatnie drzwi na lewo.
Ruszyliśmy i otworzyliśmy drzwi. W sali byli wszyscy.
- Jak się czuje ? - zapytałam.
- Nie najlepiej .. dodatku złamała tą rękę.- powiedział Zayn.
- Lekarz zrobi jakieś badania ? - spytał Hazz.
- Tak, za 15 minut zrobi jej operację, a potem jeszcze tu będzie z dwa dni. - oznajmił Lou.
- Na razie śpi. - szepnęłam.
Podeszłam do niej i złapałam ją za rękę.
Była bardzo szorstka.
Odeszłam po 5 minutach.
Do sali wszedł lekarz i stwierdził:
- Kochani, zapewne jesteście przyjaciółmi Ady i muszę was poinformować, że za 10 minut '' naprawie'' jej rękę. Do jutra rana powinna się obudzić z narkozy i założymy jej gips. Natomiast po tym jak jej założymy ten gips musi odpocząć, a potrwa to do pojutrza i wtedy może spokojnie wrócić do domu.Założyliśmy jej już różne plastry na jej podrapania, a było ich mało. Gdzieś z 3/2, a to niezmierne dziwne, ponieważ zazwyczaj ma się więcej, a teraz pani Parker proszę do mojego gabinetu.
Poszłam za lekarzem . Jak wyczytałam z jego wizytówki miał na nazwisko Meyer.
Weszłam do gabinetu i usiadłam na krześle. W gabinecie była pielęgniarka. Zaszyła mi ranę na policzku i nałożyła plaster.
- A więc, jak doszły mnie słuchy .. była tam pani razem z Adą. Co się tam wydarzyło ? - usiadł na krześle pan Meyer.
Opowiedziałam mu całą historię.
- Tak .. to wiele wyjaśnia. Jak mówiłem .. nic się jej nie stało, tylko złamała rękę, podrapania znikną, a więc wszyscy możecie iść do domu oprócz pana Malik'a, który ma czekać na korytarzu, ponieważ zaczynamy operację.
Poszłam i wszystkim powiedziałam, że mogą iść do domu oprócz ciebie, Zayn. Masz usiąść na korytarzu, bo doktor zaczyna operację.
Malik kiwnął głową i usiadł na krześle na korytarzu.
- Harry, chodźmy zamówić szofera i pojedźmy do mnie.
Kiwnął głową, ale nie zadzwonił.
Wyszliśmy ze szpitala. Eleanor, Lou, Niall, Liam wsiedli do auta.
- Wsiadacie? - zapytał Nialler.
Wzruszyłam ramionami, ale wsiadłam z Hazzą.
- Jedziecie do nas do domu czy jedziecie do Cysi ? - spytał prowadzący samochód Liam.
- Do mnie. - powiedziałam.
- Aha, Liam .. podjedziesz jeszcze pod mój dom ? Śpię dzisiaj u siebie.. - powiedziała Eleanor.
- Jasne, nie ma problemu.
Gdy dojechaliśmy wszyscy nas pożegnali . Harry wziął mnie na ręce, ponieważ byłam wyczerpana. Kiedy weszliśmy do domu założyłam piżamę i powiedziałam Harry'emu :
- Harry, przepraszam, ale jestem wyczerpana choć jest 18:00 .
- Kochanie, to nie twoja wina. Idź się połóż spokojnie. Rano o 10:00 muszę iść na próbę, ty się przygotuj do lekarza, a ja przyjadę po ciebie o 11:30, dobrze ? - oznajmił .
- Jasne kotku. Dobranoc. - pocałowałam go w policzek i razem z nim położyłam się do łóżka.
_______________________________________
Trochę krótszy, ale zrobiłam dzisiaj dwa :) Ten jest dedykowany dla Izy Hawrylak ! Ty debilu. <3 Komentujcie ! // Nandos.
Fajny *.* :)
OdpowiedzUsuń