sobota, 6 lipca 2013

Rozdział 1. c;

- Marcelina , wstawaj ! - obudziła mnie mama. Był dziś letni czerwcowy dzień, za oknami czereśnie robiły się mocno czerwone, a słońce świeciło jak oszalałe. Będzie mi żal opuszczać Polskę, ale w Londynie zacznę nowe życie z Adą. Moja mamusia zostanie z moim starszym bratem, myślę,że jakoś sobie dadzą radę po śmierci mojego ojca.  Wstałam leniwie z łóżka i wolnym krokiem ruszyłam do łazienki . Umyłam zęby, zrobiłam lekki makijaż i uczesałam się w luźnego koka. Podeszłam do szafy i wybrałam ten zestaw: 
Ubrałam się i pobiegłam schodami na dół. Mama pakowała mi kanapki do mojej torby, a ja powiedziałam:
- Mamo, nie trzeba było .
- Ojj.. trzeba, trzeba. - odpowiedziała.
- Dziękuje ci mamo, kocham cię.
- Ja ciebie też. Myślę, że w Londynie będzie ci dobrze.
Przytuliłam ją, a ona odwzajemniła uścisk.
- Walizki już są przed domem, samochód gotowy, Ada już poinformowana i czeka przed swoim domem . - stanął w progu Adrian, mój brat .
- A w ogóle to o której masz wylot ? - zapytała mama .
- O 13:30 . - odpowiedziałam.
- Czas nam mija - zastukał  w zegarek brat .
- No i nadszedł ten czas ... mamo, kocham cię i zawsze o tym pamiętaj, będę dzwonić codziennie.
- Ja ciebie też, gdy dojedziesz zadzwoń.
- Okej, pa. - pocałowałam ją w policzek wzięłam torbę na ramie i pomachałam jej na pożegnanie.
Stanęły mi świeczki w oczach, ale odeszłam. Popatrzyłam na dom ostatni raz i wsiadłam do samochodu.
Braciszek jeszcze pakował bagaże do bagażnika, a ja wyciągnęłam swój telefon i wysłałam SMS do przyjaciółki o treści:
- Gotowa ?
Po minucie zauważyłam nową wiadomość na fonie:
-Jasne, czekam przed domem, paa xx. 
Pomyślałam, że bezsensu odpowiadać więc schowałam komórkę do torebki i zanim się nie oglądnęłam Adrian już siedział za kierownicą i zapytał:
- To na jakiej ulicy mieszka Ada ??
- Na Liliowej .
Gdy już dojechaliśmy pod dom mojej naj wsiadła do samochodu w tym:
Brat zapakował jej bagaże do auta i jechaliśmy już na lotnisko. Nie zmierzaliśmy długo na aerodom , po 5 minutach byliśmy na miejscu . Pożegnałam się szybko z bratem i weszłyśmy do środka z walizkami . Po wszystkim czekałyśmy już tylko na samolot. Gdy pani zawołała, że można już przechodzić rękawem ruszyłyśmy pierwsze i zajęłyśmy miejsca w areoplanie. Zanim wystartowaliśmy już zasnęłam. 
- Cysia, Cysia ! Już wylądowaliśmy ! - usłyszałam krzyk Adi .
- Co .. ? Już ?.. aha .. - powiedziałam zaspana.
Wysiadłyśmy i ruszyłyśmy odebrać bagaże. Gdy otrzymałyśmy to co chciałyśmy zamówiłyśmy taxi i pojechałyśmy do naszego mieszkania. Zaczęłam rozmowę podczas jazdy:
- Nasze mieszkanie jest już umeblowane, ponieważ moja kuzynka tu mieszkała, ale przeprowadziła się, bo musiała wrócić do Polski z powodu męża. Przebywała tu ze swoją koleżanką, dlatego są tam dwa pokoje.
- Dobrze wiedzieć, a widziałaś to mieszkanie ?
- Tak, ale nie powiem ci jak wygląda, sama zobaczysz :) - odpowiedziałam z uśmiechem.
Gdy weszłyśmy do naszego nowego domu wyglądał on tak z progu :

Ada pisnęła z wrażenia i pobiegła na górę, a ja poszłam zobaczyć kuchnię :

I łazienkę :

*oczami Ady*
Gdy zobaczyłam jeden pokój:

i drugi:

pokój pomyślałam, że kuzynka Marceliny była strasznie bogata .
- Podoba się ? - usłyszałam głos z dołu.
- Podoba ? W lepszym mieszkaniu nigdy bym nie mogła zamieszkać !
Zeszłam na dół i zauważyłam Cysie, która zagląda do lodówki.
- Jest pusta, trzeba iść do sklepu.
- Pójdę z tobą.
Poszłyśmy do najbliższego sklepu czyli Tesco . Gdy weszłyśmy - nie mogłyśmy uwierzyć własnym oczom, po sklepie spacerował ..

________________________________________________________________
No heej ! Jak wam się podoba 1 rozdział ? Nowy jutro, albo pojutrze :3 Proszę o wasze komentarze, tylko szczerze, bo dopiero zaczynam w tej branży c;; // Nandos.

1 komentarz: